Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn maja 27, 2024 5:56 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 224 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona
 Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony) 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 8096
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Człowiek jest zdolny do heroizmu tylko w imię jakieś nadziei. Co jest podstawowym tworzywem nadziei? Jest to akceptacja cierpienia jako doświadczenia. Idzie się na dno zła i tragiczności ze świadomością sensu, który odsłoni nam nadzieję. Nadzieja przynosi pociechę. Pociecha wyrasta z przyszłości, ale jej jeszcze nie ma. A teraźniejszość jest pełna lęku i bólu. Na pełni bólu rośnie wybór nadziei podjętej absolutnie na przekór bólowi. (za ks. prof. J. Tischnerem)
_____________________________



Brat mego dziadka jest ofiarą zbrodni katyńskiej. W obliczu zarejestrowanej na filmie (pokazanej na youtube 11 kwietnia) akcji propagandowej w Smoleńsku pokazującej, że chociaż Rosjanie mogą zniszczyć ważne dla wielu Polaków miejsce pamięci o Ofiarach zbrodni katyńskiej, to tego nie czynią i dlatego niby są tacy dobrzy, wielkim ukojeniem są słowa Jezusa

https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=350#W25:

25 Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. 26 Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?»

Film ze Smoleńska: https://www.youtube.com/watch?v=qmPnM4lsTB0


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:34 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

dodano wstęp do przeniesionego wątku



Pt kwi 15, 2022 3:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 3255
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Co do śmierci, to jak ktoś napisze, że się jej nie boi, to zazwyczaj nie jest brany na "poważnie", że zgrywa twardziela, albo jest niepoczytalny... itp
W sumie leżąc 6 raz w tym samym szpitalu i 10 w przeciągu 4 lat o śmierci myślałem setki razy... operacja skomplikowana, trwająca 3.5 godziny, zabieg endoskopowy, dwa inne zabiegi a teraz czekam na zabieg wstawienia protezy do przewodów Wirsunga, i myślę, że śmierć byłaby swego rodzaju wybawieniem dla mnie, serio piszę. Farmazony, że cierpienie uszlachetnia to piszą ludzie, którzy na ogół nigdy ciężko i przewlekle nie chorowali. Tak, wiem. Są chore dzieci, ludzie bez rąk i nóg, itp i potrafią. Ja być może się już "wypaliłem" i nie potrafię dalej się z tym zmagać, bo to męczy. We wtorek miałem mieć zabieg, nie miałem. Dziś też i nie miałem. Na wizycie zacytowałem słowa Benedykta XVI ,które mam w podpisie, co wzbudziło ogólny entuzjazm i uśmiechy, a może już robię podświadomie dobrą minę do złej gry...znam to życie tu na ziemi a w zasadzie więcej jego złych odcieni i ciemnych dróg niż faktyczną radość z życia... dlatego co mnie tu nadal czeka? Wojna, ludzkie cierpienie, niesprawiedliwość, podział, kryzys w Kościele, Polsce, chora mama i chory ja.. słaba perspektywa. Nawet niewierzący w życie wieczne chcą odejść, bo mają dość bólu i samotności, marnej egzystencji.

Jak przyjdzie, to przyjmę jako siostrę snu jak to mawiał św Franciszek, ale musi w tym wszystkim być Boża wola, bez niej nic nie ma sensu. Może jeszcze mam coś do zrobienia, a może nie, a może już robię? Czy śmierć da odpowiedź? Ukojenie? Po co to wszystko? Po ludzku bardzo ciężko, po prostu...

Lękać się nie lękam, zbyt blisko niej już byłem, oswoiłem się, czasem czekam, tak, z wytęsknieniem spoglądając przez okno szpitalnej sali na Kościół, któż jak nie Jezus Chrystus, mamy mu być posłuszni do śmierci I to śmierci krzyżowej...bo po niej jest zmartwychwstanie....

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:36 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Śr kwi 20, 2022 7:35 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4586
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
Farmazony, że cierpienie uszlachetnia to piszą ludzie, którzy na ogół nigdy ciężko i przewlekle nie chorowali.

Zgadzam się. Nie ma nic uszlachetniacego w bólu i chorowaniu.

Pamiętaj tylko że w każdym doświadczeniu jest z nami Pan Bóg.


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:36 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Śr kwi 20, 2022 10:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18262
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
Farmazony, że cierpienie uszlachetnia to piszą ludzie, którzy na ogół nigdy ciężko i przewlekle nie chorowali.
Na przykład papież św. Jan Paweł II?

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:37 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 9:19 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16912
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
J. Gowin zapytał ks. J. Tischnera o to czy cierpienie uszlachetnia. Odpowiedział mu po długim czasie podając karteczkę, bo sam był bardzo chory: nie uszlachetnia. Samo cierpienie jest bezsensowne, gdy nie towarzyszy temu miłość do Boga. Dlatego chorzy tak wiele mogą wypraszać łask lub schodzą w rozgoryczenie i umierają w przekonaniu o bezsensie starości/choroby. Osoba JPII wskazywała na Chrystusa i on sam widział, że sensem jego życia jest także choroba i kalectwo. Ludzie cierpią, więc Jezus też cierpiał. Nadasz sens cierpieniu lub burzysz się.
Myślę, że w hospicjum to widać. Umierające dzieci dają czasem siłę własnym rodzicom.


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:37 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 9:42 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18262
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Oczywiście, że cierpienie nalezy przyjąć, zjednoczyć z Chrystusem. I jednak wolę wierzyć św. JPII niż ks. Tischnerowi.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:38 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 9:48 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 4586
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
"Mówisz, że cierpienie uszlachetnia? Nie jestem pewien, czy rozumiem, co masz na myśli. O jakie cierpienie ci chodzi? Spróbujmy dokonać prostego zabiegu podstawienia. Depresja uszlachetnia? Głód uszlachetnia? Patrzenie, jak ktoś bliski wije się w mękach, uszlachetnia? Chyba nie o to ci chodziło?
Ze zdaniem: „Cierpienie uszlachetnia” jest dokładnie taki sam kłopot, jak z wieloma ogólnymi zdaniami dotyczącymi ludzkiej kondycji: z zasady nie mogą być zawsze prawdziwe. Zresztą podobnie ma się rzecz ze zdaniem przeciwnym: „Cierpienie nie uszlachetnia”. Oto ktoś cierpi z powodu silnego, fizycznego bólu. Natężenie tego bólu można zmniejszyć, ale nie można go całkiem wyeliminować. Mimo to człowiek ten mówi: „Choroba nauczyła mnie dostrzegać potrzeby innych. Wcześniej byłem wrednym egoistą. I nauczyła mnie, że muszę innym ufać. Wcześniej polegałem tylko na sobie”. Czy cierpienie nie stało się dla kogoś takiego szkołą człowieczeństwa? Są takie rodzaje cierpienia, które z zasady nie są degradujące, np. cierpienie rozłąki. Nie jest ono metaforą, czasem również wiąże się z bólem niemal fizycznym. Powiemy jednak: cierpienie rozłąki może być szkołą miłości. Powiemy: może być, nie powiemy: zawsze jest.
Pod koniec lat 80. lub na początku 90. brałem udział w interesującej ankiecie. Ankietowanymi byli młodzi ludzie angażujący się w różne działania pomocowe. Jedno z pytań brzmiało: „Czy uważasz, że cierpienie ma sens?” Odpowiedziałem zgodnie z przekonaniem, że samo cierpienie sensu nie ma. Można mu co najwyżej jakiś sens nadać, ale dla obecności cierpienia w świecie trudno znaleźć pozytywne uzasadnienie. "

https://tischner.pl/czy-cierpienie-uszlachetnia/


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:39 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 11:43 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18262
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Przewaga chrześcijanina nie polega na tym, iż już w doczesności, w sposób magiczny zostaje uwolniony od cierpień – ale na tym, że jego cierpienie zyskuje sens w łączności z cierpieniami Jezusa Chrystusa:
„Albowiem współcierpieliście z uwięzionymi, z radością przyjęliście rabunek waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwającą."/Hbr 10,34/
Święty Paweł posuwa się nawet do stwierdzenia:
„(…) to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia."/1Ptr 2,20b/

Czy jest to jakieś wyjątkowe, rzadkie powołanie? Chyba nie – proszę spojrzeć na cytat z Katechizmu na stronie 331 – odnosi on bezpośrednio chorobę do fragmentu z Listu do Kolosan, stwierdzając, że cierpienia, jakie święty Paweł znosi, mają sens, ponieważ, jak sam mówi, "ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1, 24).

Perspektywa chrześcijańska wobec choroby (i w ogóle cierpienia) jest taka, iż krzyż Chrystusa nie zdejmuje z nas doczesnych niedomagań, lecz nadaje im sens.

Święty Jan Paweł II, w liście apostolskim Salvifici doloris, tak przedstawiał to zagadnienie:
JPII napisał(a):
„W wyniku zbawczego czynu Chrystusa człowiek bytuje na ziemi z nadzieją życia i świętości wiecznej. A chociaż to przezwyciężenie grzechu i śmierci, jakiego dokonał Chrystus swym Krzyżem i Zmartwychwstaniem, nie usuwa cierpień doczesnych z życia ludzkiego, nie uwalnia od cierpienia całego historycznego wymiaru ludzkiego bytowania — to jednak i na cały ten wymiar i na każde cierpienie rzuca nowe światło, które jest światłem zbawienia. (...)
Można powiedzieć, że wraz z męką Chrystusa całe cierpienie ludzkie znalazło się w nowej sytuacji. (...) W Krzyżu Chrystusa nie tylko Odkupienie dokonało się przez cierpienie, ale samo cierpienie ludzkie zostało też odkupione. (...)
Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia.”


Nawiązując do Kol 1,24 papież dodaje:
JPII napisał(a):
„O ile człowiek staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa — w jakimkolwiek miejscu świata i czasie historii — na swój sposób dopełnia tego cierpienia, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata”

Święty papież uściśla to zagadnienie w wygłoszonym w 1999 roku przemówieniu do chorych w podczas wizyty w Meksyku:
JPII napisał(a):
„Chrystus (…) mówi: Pójdź za Mną! Pójdź! Weź udział swoim cierpieniem w tym zbawieniu świata, które dokonuje się przez moje cierpienie! Przez mój Krzyż». Dlatego gdy stajemy jako chrześcijanie w obliczu tajemnicy cierpienia, możemy powiedzieć zdecydowanie: «niech się dzieje wola Twoja, Boże» i powtórzyć za Jezusem: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty» (Mt 26, 39).”


Katechizm mówi to samo co Pismo i papież:
Katechizm napisał(a):
„1505 (...) Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Chrystus nadał cierpieniu nowe znaczenie; teraz może ono upodabniać nas do Niego i jednoczyć nas z Jego zbawczą męką.”

Również w punkcie 1506 Katechizmu czytamy:
Katechizm napisał(a):
„Chrystus wzywa swoich uczniów, by szli za Nim, niosąc z kolei własny krzyż. Idąc za Nim, uzyskują oni nowe spojrzenie na chorobę i chorych.”


Oczywiście, nie każde cierpienie ma sens; tylko takie, które jest połączone z cierpieniem Chrystusa.
Święty Jan Paweł II, w Orędziu na IV Światowy Dzień Chorego 1996, mówił:
JPII napisał(a):
„Drodzy bracia i siostry przeżywający czas próby, ofiarujcie wielkodusznie wasze cierpienie w komunii z cierpiącym Chrystusem i z Maryją, Jego najsłodszą Matką. A wy, którzy na co dzień stykacie się z cierpiącymi, starajcie się, aby wasza służba stanowiła cenny wkład w ewangelizację. Musicie czuć, że jesteście żywą cząstką Kościoła, ponieważ to w was wspólnota chrześcijańska staje w obliczu krzyża Chrystusa, aby uzasadnić przed światem nadzieję ewangeliczną (por. 1 P 3,15). "Prosimy Was wszystkich, którzy cierpicie, abyście nas wspierali. Właśnie Was, którzy jesteście słabi, prosimy, abyście stawali się źródłem mocy dla Kościoła i dla ludzkości. W straszliwym zmaganiu się pomiędzy siłami dobra i zła, którego widownią jest nasz współczesny świat — niech Wasze cierpienie w jedności z Krzyżem Chrystusa: przeważy!"/Salvifici doloris, 31/


Pokazane powyżej aspekty choroby nie oznaczają, iż jest ona czymś dobrym.
Kongregacja Nauki Wiary określa to następująco:
Kongregacja Nauki Wiary napisał(a):
„Choroba, chociaż może mieć aspekt pozytywny jako próba wierności sprawiedliwego i jako środek zadośćuczynienia sprawiedliwości pogwałconej przez grzech, i również jako okazja do skruchy grzesznika i jego wejścia na drogę nawrócenia, to jednak pozostaje złem”.

Również święty Jan Paweł II, przemawiając do chorych, stwierdził:
JPII napisał(a):
„Walka z chorobą jest słuszna, ponieważ zdrowie jest darem Bożym. Lecz zarazem ważne jest, by umieć odczytać plan Boga, kiedy cierpienie puka do drzwi naszego życia. Dla nas wierzących kluczem do odczytania tej tajemnicy jest krzyż Chrystusa. Słowo Wcielone nie odgrodziło się od naszych ludzkich ograniczeń, przyjęło je całkowicie na siebie na Golgocie.
Odtąd cierpienie nabrało sensu, który czyni je szczególnie cennym. Od tego momentu cierpienie, każdy jego przejaw, nabiera nowego i specyficznego znaczenia, gdyż staje się uczestnictwem w zbawczym dziele Odkupiciela (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1521). Nasze cierpienia nabierają wartości i pełnego znaczenia jedynie wtedy, gdy są włączone w Jego mękę. Przeżywane w świetle wiary, stają się źródłem nadziei i zbawienia.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:39 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 11:58 am
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz sty 28, 2021 12:49 am
Posty: 653
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Catholic Answers
Czy Chrystus musiał cierpieć?
Paul Thigpen • 2.01.2004

https://www-catholic-com.translate.goog ... r_pto=wapp


Ostatnio edytowano Cz kwi 21, 2022 2:39 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

zmiana tytułu wątku



Cz kwi 21, 2022 1:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3979
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Z biblijnego/ewangelicznego punktu widzenia sens cierpienia jest powiązany z prawdziwą tożsamością bycia chrześcijaninem/uczniem Jezusa.
Cierpienie nie posiadające zaś większego sensu wypływać może z faktu popełniania błędów i głupot w życiu chrześcijanina.

Te dwie kwestie jasno rozgraniczył Ap. Piotr [I Piotra 4.15-16,19]:15. A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. 16. Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej tym imieniem wielbi Boga. (...). 19.Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje.

W życiu chrześcijanina cierpienie może mieć też wymiar czysto edukacyjny w perspektywie zbawienia [I Piotra 4.1]:Ponieważ więc Chrystus cierpiał w ciele, uzbrójcie się też i wy tą myślą, gdyż kto cieleśnie cierpiał, zaniechał grzechu,

Ostatecznie czas cierpienia w życiu człowieka wierzącego to moment, w którym może pogłębić swój osobisty kontakt z Jezusem, który w takich okolicznościach jest bliżej niż się wydaje, bo to właśnie tylko w przypadku Jezusa Biblia składa następującą obietnicę [Hebr.2.18]:A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą.


Pt kwi 22, 2022 12:58 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18262
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Nie zapominajmy o Kol 1:24 "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół."

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pt kwi 22, 2022 9:08 am
Zobacz profil WWW
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Dla nas ludzi cierpienie ma sens wtedy, gdy poprzez nie, ograniczamy się tylko do spraw niezbędnych. Rezygnując z całej reszty niepotrzebnych dążeń. Bo cierpienie ogranicza człowieka do niezbędnego minimum. To jest podstawowy sens cierpienia. W tle, widzimy innych też jako cierpiących. Nie nakładamy więc na nich, ciężarów nie do uniesienia przez cierpiących. To uzyski z cierpienia, nadające jemu sens.


Pt kwi 22, 2022 3:26 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16912
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
To jest recepta na szczęście w buddyzmie. Ograniczanie pragnień zmniejsza cierpienie. Tyle, że bez mistrza duchowego prowadzi też w drugą stronę: w kierunku autoagresji i dalej depresję jako tego objaw.
Mamy cierpienie niezawionione. Należy pragnąć, by nie ustąpiło? To może prowadzić w kierunku cierpiętnictwa, czyli cierpienie tworzy tożsamość człowieka i nadaje sens życiu.


Pt kwi 22, 2022 3:35 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Zgoda - merss, do tego może prowadzić. Zwłaszcza bez przewodnika duchowego. No tylko że to odruchowy ( biologiczny ), odbiór tego co doznajemy. Najczęściej najbardziej dostępny ludzkiemu poznaniu, bez udziału osób trzecich. Tak też w pierwszych myślach postrzegany.
Teraz pytanie, na co zmienia to postrzeganie Kościół? Czy też w który kierunek przekierowywuje ( stara się ), to pierwsze myślenie Kościół? Jsk to się odbywa i co to zmienia? Ja wiem że chodzi tu o nadanie cierpieniu wyższej rangi, aniżeli nam się to nasuwa na myśl. Może to prowadzić do innego poczucia cierpienia. Tylko że cierpienie, cierpieniu nie równe. A różnicowanie chciał czy nie ulegamy, oczywiście gdy ono spada na intensywności. Bo duże cierpienie, powoduje że nie ma kiedy myśleć o tym czym ono nawet jest. Więc odpada inne patrzenie od tego, że trzeba go przeczekać. Że trzeba go unikać, na tyle ile to możliwe. Kościół nadaje cierpieniu cnotę, pewno by się nie trapić zbytnio nim. Bo utrapienia niczego po prostu pozytywnego, do cierpienia nie wnoszą. Co najwyżej cierpiennictwo, jak piszesz. A to stan pogłębiający negatywność cierpienia przyjmowaną, potęguje go z czasem. Droga do nikąd.

Gdy cierpienie jest duże, to nie da się myśleć w ogóle. Więc nawet o różnicowaniu, ani czym ono jest. Sam sens cierpienia, nie jest wtedy istotny. Trzeba przetrwać cierpienie. Gdy jego intensywność spada, dopiero wtedy można go różnicować i mieć o nim takie czy inne zdanie. Pomocne w tym, by sobie go samemu nie wywoływać, przez jego rozpamiętywanie. Wtedy Kościół może przez swe prowadzenie, nawet przekonać o cnocie cierpienia. Samemu jest to trudno osiągnąć. To tyle co można.


Pt kwi 22, 2022 6:55 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18262
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wartość cierpienia nie polega na tym, że się o nim myśli. Ani na tym, że się je neutralizuje. Ani nawet na tym, że człowiek odwraca się od byle czego (co zresztą niekiedy bywa trudne).
Cierpienie jest udziałem w misji Jezusa Chrystusa.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pt kwi 22, 2022 7:50 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 224 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL