Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt maja 21, 2024 7:28 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1815 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 117, 118, 119, 120, 121
 Nasze zbawienie 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11561
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
A co imię II Osoby Boskiej ma wspólnego z biblijną opowieścią o imieniu Anioła...??
To, że imię Syna nie było zwykłym imieniem/ziemskim tylko dziwnym/tajemniczym.
Imię "Jezus" nie jest ani dziwne, ani tajemnicze.
No cóż...według mnie traktowanie imienia w które ochrzczony jest każdy chrześcijanin za zwykłe jest lekceważeniem niezwykłej Osoby, która to imię nosi...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Gregorze...Wcielenie wydarzyło się w czasie ziemskim, a Chrystus po swoim zmartwychwstaniu w swoim ludzkim ciele wstąpił do Nieba/Ojca i istnieje w Nim poza ziemskim czasem. Tak więc twoje twierdzenie na istnienie w Chrystusie ludzkiej natury jest patrzeniem "po ziemsku" tzn bez perspektywy duchowej...
Biblia ukazuje nam również rzeczywistość poza czasem, a przyjście Syna na ziemię określa dokładnie używając ludzkiej miary czasu.
No ale Syn, to przecież ta sama Osoba, która zastąpiła z nieba/od Ojca, czyż nie?
A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy. J 3:13
Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwejJ 6:62
Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca. J 16:28
Jeżeli zatem duchowa natura Syna Człowieczego = duchowa natura Syna Bożego, to Ten który zstąpił i ten który wstąpił, to jedna i ta sama Osoba - Syn Boży i Człowieczy...
Cytuj:
Tak więc życie Syna dzieli się na dwa czasy: przed wcieleniem i od momentu wcielenia.
Kolego...to, że ty po ziemsku(bez perspektywy duchowej) dzielisz istnienie osoby Syna Bożego i Człowieczego na przed i po wcieleniu nie oznacza, że Osoba ta nie istnieje jako "Jestem który Jestem" zawsze...
Syn Boży i Człowieczy, to ta sama Osoba "Jestem" bez względu na czas gdyż istnieje poza czasem w Ojcu...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No jeśli herezją jest dla ciebie fakt, że Wcielone Słowo w akcie Wniebowstąpienia wyniósł ludzką naturę(ciało) do rzeczywistości pozaczasowej, to w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać...
Ja mówię o Synu i jego imieniu zanim stał się człowiekiem.
Z perspektywy duchowej mówiąc o Synu nie możesz nie mówić o Osobie, która jest Synem Bożym i Człowieczym jednocześnie czyli "Jestem"...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
To nie moja logika wymyśliła sobie, że "cały" Bóg istnieje przed czasem, tzn zanim powstał Wszechświat wraz z czasoprzestrzenią i że Wcielone Słowo istnieje w "całym Bogu" w tej właśnie rzeczywistości...
Lecz na ziemi poprzez narodzenie z kobiety pojawił się w konkretnym miejscu i czasie.
No ale pojawienie się Osoby Słowa Wcielonego(Syna Bożego i Człowieczego) w czasie ziemskim nie przerywa istnienia tejże Osoby poza czasem gdyż ziemski czas/przestrzeń nie ogranicza Słowa Wcielonego będącego "Jestem"...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Powód wywyższenia czyli otoczonia chwałą jaką miał Jezus zanim świat powstał(patrz J 17:5) nie zmienia nic w kwestii istnienia Osoby o Imieniu ponad wszelkie imię zanim świat powstał...

Jana 17.5 nie mówi nic o imieniu tylko o chwale - więc nie naciągaj.
Gdyby było tak jak twierdzisz to przed Jezusem upadliby na kolana wszyscy żydzi z arcykapłanem Kajfaszem na czele oraz poganie z Piłatem na czele. Nic takiego się nie stało. A dlaczego?
Bo fragment [Filip.2.6-11] podaje powód dlaczego i od kiedy to imię ma taki autorytet.
I znowu ziemska, a nie duchowa perspektywa Gregorze...a tak powtarzałeś, że do duchowych rzeczy należy przykładać duchową miarę...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Ok...skoro Ojciec honoruje wszelkie działanie i pośrednictwo tylko "w imieniu Pana Jezusa" - ku swojej chwale, to czy możesz mi podać/napisać to imię Jezusa w którym jest cały autorytet ku chwale Ojca..
Sam je tu wymieniasz ---> [Filip.2.6-11]
No więc skoro to Bóg darował Synowi imię Jezus, to dlaczego ty to Imię ponad wszelkie imię traktujesz po ziemsku a nie z perspektywy duchowej czyli tak jak traktuje się to Imię w rzeczywistości duchowej...???
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
A to ludzka natura Chrystusa w jakiej istnieje w Bogu czyli poza czasem jaka jest wg ciebie...?
A jaka ma być? My również istniejemy w Bogu poza czasem [Dz.17.28]: Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy,
No proszę...skoro ty - człowiek ziemski - wierzysz, że stniejesz w Bogu(Ojcu), to jak możesz za herezje uważać, że "człowiek niebieski" nie istnieje w Bogu jako taki poza czasem wcielenia, tzn w którym przyjął ziemskie ciało aby nam wskazać drogę...? ? ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No proszę...Słowo Boże przed Wcieleniem istnieje w szacie zmoczonej we krwi, a Gregor dalej za herezje uważa współistnienie w Osobie będącej Słowem Bożym ludzkiej natury poza czasem...
Ten fragment nie mówi o czasie przed wcieleniem. Za to wskazuje na odwieczne imię Syna: Słowo Boże.
To choćby przeczy temu co twierdzisz o imieniu "Jezus".
Czyli co...wg ciebie Słowo Boże i Jezus - Syn Boże i Człowieczy - to nie jedna i ta sama Osoba istniejąca od zawsze ??
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No jeżeli ty rozumiesz to tak, że Syn dobrowolnie zrezygnował z
chwały jaką posiadał u Ojca zanim świat powstał, to ja nie rozumiem dlaczego za herezję uważasz istnienie Syna przed ziemskim czasem wcielenia takiego jaki powrócił do Ojca po zmartwychwstaniu, tzn w naturze(ciele) duchowym...?

Gdyż przez wcieleniem nie był człowiekim - był Osobą duchową - Słowem.
Nie był dla kogoś kto patrzy tylko przyziemnie, bez perspektywy ducha Bożego, który "widzi" osobę Syna Bożego i Człowieczego nieustannie w Ojcu...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
To wg ciebie co...Ojciec w momencie gdy Syn dopełniał już misji danej przez Ojca wyrzucił z Siebie swojego umiłowanego Syna, o którym powiedział, że ma w Nim upodobanie...? ? ? ?
Bóg nie ma społeczności z grzechem i jest od niego oddzielony/święty. Skoro Syn stał się grzechem i przekleństwem to więź między Ojcem i Synem została zerwana, co poświadcza sam Pan Jezus w słowach :Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Większej herezji nie mogłeś wymyślić...samego siebie widzisz nieustannie(poza czasem) w Bogu, a śmiesz twierdzić, że Ojciec zerwał wieź ze swoim umiłowanym Synem w kulminacyjnym momencie wypełniania przez Niego woli Ojca... :dokitu:
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Wyjaśnisz dlaczego...?
Jan i Maria bo uwierzyli. Setnik na podstawie tego co zobaczył [Mt.27.54].
No popatrz...może i ty powinieneś przestać postrzegać modlitwę Syna Bożego i Człowieczego Psalmem Dawidowym(Ps 22) tak, jak postrzegali ją ci, co widzieli w Chrystusie grzesznika i przyjąć postawę ucznia Jezusa...

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Wt mar 21, 2023 7:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11561
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Jeszcze w nawiązaniu do twojego tekstu Gregorze
Cytuj:
Bóg nie ma społeczności z grzechem i jest od niego oddzielony/święty. Skoro Syn stał się grzechem i przekleństwem to więź między Ojcem i Synem została zerwana
Skoro twierdzisz, że przez przyjęcie na siebie nie swojego grzechu więź pomiędzy osobą Ojca i osobą Syna została zerwana i Syn znajdował się w stanie w jakim znajdowała się każda osoba, która zgrzeszyła, to osoba taka nie mogła dokonać dzieła zbawienia świata przez swoje poświecenie/ofiarę krzyża, bo sama będąc bez więzi z Ojcem potrzebowała kogoś, kto ją wybawi z tego stanu - Zbawiciela...

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Wt mar 21, 2023 10:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
sahcim napisał(a):
No cóż...według mnie traktowanie imienia w które ochrzczony jest każdy chrześcijanin za zwykłe jest lekceważeniem niezwykłej Osoby, która to imię nosi...

Nie mówię o osobie tylko o imieniu, które nie jest ani dziwne, ani tajemnicze.
Gdzie tu widzisz lekceważenie?
sahcim napisał(a):
Jeżeli zatem duchowa natura Syna Człowieczego = duchowa natura Syna Bożego, to Ten który zstąpił i ten który wstąpił, to jedna i ta sama Osoba - Syn Boży i Człowieczy...

To nie zmienia faktu, że przybrał postać człowieka w konkretnym miejscu i czasie. Biorąc zaś duchową miarę czasu to pojawił się w czasach ostatecznych.
Tak więc duchowa natura Syna Człowieczego = duchowa natura Syna Bożego cielesna natura Syna.
sahcim napisał(a):
Kolego...to, że ty po ziemsku(bez perspektywy duchowej) dzielisz istnienie osoby Syna Bożego i Człowieczego na przed i po wcieleniu nie oznacza, że Osoba ta nie istnieje jako "Jestem który Jestem" zawsze...
Syn Boży i Człowieczy, to ta sama Osoba "Jestem" bez względu na czas gdyż istnieje poza czasem w Ojcu...

Jedno drugiego nie wyklucza. JHWH stał się człowiekiem z ograniczeniem co do czasu i przestrzeni.
sahcim napisał(a):
Z perspektywy duchowej mówiąc o Synu nie możesz nie mówić o Osobie, która jest Synem Bożym i Człowieczym jednocześnie czyli "Jestem"...

To już zupełnie inna kwestia i bez związku z ziemskim/ludzkim imieniem.
sahcim napisał(a):
I znowu ziemska, a nie duchowa perspektywa Gregorze...a tak powtarzałeś, że do duchowych rzeczy należy przykładać duchową miarę...

Czyli Ap. Paweł miał ziemską perspektywę gdy pisał ten tekst [Filip.2.6-11]?
Nie wydaje mi się.
To właśnie jest jak najbardziej duchowa perspektywa i na nią się powołuję.
Ciekawe dlaczego jej nie uznajesz?
sahcim napisał(a):
No więc skoro to Bóg darował Synowi imię Jezus, to dlaczego ty to Imię ponad wszelkie imię traktujesz po ziemsku a nie z perspektywy duchowej czyli tak jak traktuje się to Imię w rzeczywistości duchowej...???

Imię określa charakter osoby, cechy - to kim jest osoba. To nie imię tworzy osobę, dlatego wg Ap. Pawła po wypełnieniu całkowicie woli Ojca Jezus został najpierw wywyższony, a potem jego imię otrzymało najwyższy autorytet.
To co Syn Boży uczynił spowodowało odpowiednią reakcję Ojca, którą opisał Ap. Paweł [Filip.2.9]:Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem,
sahcim napisał(a):
No proszę...skoro ty - człowiek ziemski - wierzysz, że stniejesz w Bogu(Ojcu), to jak możesz za herezje uważać, że "człowiek niebieski" nie istnieje w Bogu jako taki poza czasem wcielenia, tzn w którym przyjął ziemskie ciało aby nam wskazać drogę...? ? ?

Bo ziemskie ciało przyjął tu na ziemi - taka mówi Biblia.
Wcześniej był w postaci Bożej (Słowo). Ciało ludzkie jest z prochu ziemi, a Jezus przyjął je z kobiety.
sahcim napisał(a):
No ale pojawienie się Osoby Słowa Wcielonego(Syna Bożego i Człowieczego) w czasie ziemskim nie przerywa istnienia tejże Osoby poza czasem gdyż ziemski czas/przestrzeń nie ogranicza Słowa Wcielonego będącego "Jestem"...

Tu się mylisz. Syn Boży przestał być poza czasem, gdy narodził się w Betlejem. Żył w naszej czasoprzestrzeni około 33 lat. W tym okresie nie było go w przestrzeni duchowej poza czasem. To oczywiste.
No można co najwyżej uznać, że na górze przemienienia był przez chwilę w innej rzeczywistości.
sahcim napisał(a):
Nie był dla kogoś kto patrzy tylko przyziemnie, bez perspektywy ducha Bożego, który "widzi" osobę Syna Bożego i Człowieczego nieustannie w Ojcu...

Kreujesz fałszywy obraz Syna Bożego na podstawie własnych wyobrażeń, a nie biblijnych faktów.
Syn Był w Ojcu zawsze w Duchu, a nie w ciele - to biblijny fakt.
sahcim napisał(a):
Większej herezji nie mogłeś wymyślić...samego siebie widzisz nieustannie(poza czasem) w Bogu, a śmiesz twierdzić, że Ojciec zerwał wieź ze swoim umiłowanym Synem w kulminacyjnym momencie wypełniania przez Niego woli Ojca..

Tak dokładnie było i na tym właśnie polega miłość Boga do nas. W kulminacyjnym momencie Jezus stał się grzechem, i został osądzony wg sprawiedliwości.
Chyba nie do końca więc rozumiesz naturę Pana Boga, jego świętość i sprawiedliwość w relacji do grzechu.
Znów przedkładasz własne wyobrażenia nad biblijne fakty.
sahcim napisał(a):
Skoro twierdzisz, że przez przyjęcie na siebie nie swojego grzechu więź pomiędzy osobą Ojca i osobą Syna została zerwana i Syn znajdował się w stanie w jakim znajdowała się każda osoba, która zgrzeszyła, to osoba taka nie mogła dokonać dzieła zbawienia świata przez swoje poświecenie/ofiarę krzyża, bo sama będąc bez więzi z Ojcem potrzebowała kogoś, kto ją wybawi z tego stanu - Zbawiciela...

Pamiętaj, że Syn żadnego grzechu nie popełnił. Przyjął grzechy wszystkich ludzi, był przeklęty wg Prawa, a jednak tylko on mógł wziąć grzechy na siebie. Nie wiemy jak to się stało, ale tak właśnie było i dlatego więź z Ojcem została zerwana zgodnie z zacytowanym Przez pana Jezusa wersem z [Ps.22.2].
sahcim napisał(a):
No popatrz...może i ty powinieneś przestać postrzegać modlitwę Syna Bożego i Człowieczego Psalmem Dawidowym(Ps 22) tak, jak postrzegali ją ci, co widzieli w Chrystusie grzesznika i przyjąć postawę ucznia Jezusa...

Tak właśnie postrzegam ten prorocki psalm - z perspektywy dzieła zbawienia, bo właśnie o tym czego doświadczył Pan Jezus na krzyżu jest ten psalm.
I warto go uzupełnić o prorockie postrzeganie Izajasza [Iz.53].


Cz mar 23, 2023 12:17 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11561
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No cóż...według mnie traktowanie imienia w które ochrzczony jest każdy chrześcijanin za zwykłe jest lekceważeniem niezwykłej Osoby, która to imię nosi...
Nie mówię o osobie tylko o imieniu, które nie jest ani dziwne, ani tajemnicze.
Gdzie tu widzisz lekceważenie?
W tym, że Imię w które zostałeś ochrzczony traktujesz jak zwykłe/pospolite imię pomimo iż sam piszesz, że imię określa to kim jest Osoba...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Jeżeli zatem duchowa natura Syna Człowieczego = duchowa natura Syna Bożego, to Ten który zstąpił i ten który wstąpił, to jedna i ta sama Osoba - Syn Boży i Człowieczy...
To nie zmienia faktu, że przybrał postać człowieka w konkretnym miejscu i czasie.
Przybranie postaci/ciała, które wg ciebie jest tylko "ubraniem" czasowym nie spowodowało żadnej zmiany w niestworzonej(wiecznie istniejącej) naturze ducha/osobie Syna Człowieczego zatem jeśli osoba Syna Czlowieczego była/istniała w Ojcu zanim z nieba zstąpiła, a tak mówi Pismo - patrz J 3:13 , J 6:62 więc nie jest żadną herezją, że Syn Człowieczy istniał w Ojcu przed zstąpieniem jako Osoba o imieniu Jezus...
Cytuj:
Tak więc duchowa natura Syna Człowieczego = duchowa natura Syna Bożego cielesna natura Syna.
No i co z tego skoro w twoim przekonaniu to właśnie to, co duchowe stanowi/określa, że dany byt jest osobą tak więc twierdząc, że duch/osoba(to co duchowe) Syna Człowieczego nie było stworzone ale odwieczne sam potwierdzasz, że osoba będąca Synem Człowieczym istniała w Ojcu przed zstąpieniem na ziemię...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Kolego...to, że ty po ziemsku(bez perspektywy duchowej) dzielisz istnienie osoby Syna Bożego i Człowieczego na przed i po wcieleniu nie oznacza, że Osoba ta nie istnieje jako "Jestem który Jestem" zawsze...
Syn Boży i Człowieczy, to ta sama Osoba "Jestem" bez względu na czas gdyż istnieje poza czasem w Ojcu...

Jedno drugiego nie wyklucza.
JHWH stał się człowiekiem z ograniczeniem co do czasu i przestrzeni.
WOW...czyli co...? ? ? Wg twojego postrzegania Osoby "Jestem który Jestem/Istnieję" wkraczając do rzeczywistości czasowej przestał istnieć(być "Jestem") w rzeczywistości w której od zawsze JEST i podtrzymuje wszystko(czyli także czas) słowem swej potęgi (Hbr 1:3)...? ? ?
Jeżeli tak, to ten sposób de facto stwierdzasz, że czas(stworzenie) zdołał ogarnąć Osobę swojego Stwórcy... :|
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Z perspektywy duchowej mówiąc o Synu nie możesz nie mówić o Osobie, która jest Synem Bożym i Człowieczym jednocześnie czyli "Jestem"...

To już zupełnie inna kwestia i bez związku z ziemskim/ludzkim imieniem.
Nie krętacz, bo sam potwierdzasz, że to imię Jezus jest tym imieniem Osoby przed którą zegnie się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych...skoro zatem widzisz siebie jako osobę duchową, to postrzeganie imienia Jezus jako tylko ziemskie jest negowaniem tego jak z perspektywy duchowej widziane jest imię Jezus...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
I znowu ziemska, a nie duchowa perspektywa Gregorze...a tak powtarzałeś, że do duchowych rzeczy należy przykładać duchową miarę...
Czyli Ap. Paweł miał ziemską perspektywę gdy pisał ten tekst [Filip.2.6-11]?
Nie wydaje mi się.
To właśnie jest jak najbardziej duchowa perspektywa i na nią się powołuję.
Gdybyś rzeczywiście powoływał się na perspektywę apostolską, to widział byś imię Jezus tak jak widzieli je Apostołowie, tzn jako będące ponad wszelkim imieniem, a ponad wszelkim oznacza, że żadne inne chociażby jakie było nie może się równać z imieniem Jezus, gdyż nie ma żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni...
Cytuj:
Ciekawe dlaczego jej nie uznajesz?
Aha...to wg twojego postrzegania nie ten uznaje perspektywę apostolską kto tak jak Apostołowie wywyższa imię Jezus(a imię wg ciebie określa charakter osoby, cechy czyli to kim jest osoba) tylko ten, kto postrzega je jako zwykłe ziemskie imię... :no:
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No proszę...skoro ty - człowiek ziemski - wierzysz, że stniejesz w Bogu(Ojcu), to jak możesz za herezje uważać, że "człowiek niebieski" nie istnieje w Bogu jako taki poza czasem wcielenia, tzn w którym przyjął ziemskie ciało aby nam wskazać drogę...? ? ?
Bo ziemskie ciało przyjął tu na ziemi - taka mówi Biblia.
Chłopie...ale wg ciebie(twojego pojmowania Biblii) to to co duchowe określa dany byt kim jest a nie ziemskie ciało(wg ciebie "ubranie" dane tylko na ziemski czas), jeżeli więc w twoim przekonaniu to co duchowe Syn Człowieczy miał nie stworzone(a ciało niebiańskie posiadał w niebie) to nie wciskaj teraz, że to materia ziemska nadała/określiła to kim jest istniejącą od zawsze w Ojcu osoba Syna Człowieczego bo tym samym przeczysz temu, co pisałeś o tym co duchowe wcześniej...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No ale pojawienie się Osoby Słowa Wcielonego(Syna Bożego i Człowieczego) w czasie ziemskim nie przerywa istnienia tejże Osoby poza czasem gdyż ziemski czas/przestrzeń nie ogranicza Słowa Wcielonego będącego "Jestem"...
Tu się mylisz. Syn Boży przestał być poza czasem, gdy narodził się w Betlejem.
WOW...czyli wg Gregora osoba/duch Syna Bożego nie mówił prawdy gdy mówił "Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie"...no chyba że wg Gregora osoba/duch Ojca też przestał istnieć poza czasem...
No ale przyjmijmy że się mylę i osoba/duch Syna Bożego czyli wg twojego pojmowania duch niestworzony(wiecznie istniejący) przestał istnieć poza czasem(czas zdołał ogarnąć swoim zasięgiem wiecznie istniejącą Osobę/Ducha do tu i teraz zatem w Osobie o imieniu Jezus chodzącej po ziemi była PEŁNIA, Bóg JHWH na sposób ciała...?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Nie był dla kogoś kto patrzy tylko przyziemnie, bez perspektywy ducha Bożego, który "widzi" osobę Syna Bożego i Człowieczego nieustannie w Ojcu...
Kreujesz fałszywy obraz Syna Bożego na podstawie własnych wyobrażeń, a nie biblijnych faktów.
Syn Był w Ojcu zawsze w Duchu, a nie w ciele - to biblijny fakt.
Wyżej twierdzisz, że Syn Boży(mówimy o Osobie, a nie "ubraniu") nie zawsze w swoim Duchu istnieje w Ojcu, bo twierdzisz wyżej, że Osoba(duch Syna) przestała istnieć w Ojcu wchodząc w czas...zatem się zdecyduj albo...albo(wrócimy do dyskusji o tym co duchowe w II Osobie jest wieczne, a co współistnieje jako stworzone... :D
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Większej herezji nie mogłeś wymyślić...samego siebie widzisz nieustannie(poza czasem) w Bogu, a śmiesz twierdzić, że Ojciec zerwał wieź ze swoim umiłowanym Synem w kulminacyjnym momencie wypełniania przez Niego woli Ojca..
Tak dokładnie było i na tym właśnie polega miłość Boga do nas. W kulminacyjnym momencie Jezus stał się grzechem, i został osądzony wg sprawiedliwości.
WOW...skoro wg twojego poznania słów biblijnych Chrystus(Osoba boska) stał się grzechem w takim sensie, że grzech obejmując/przenikając Go uśmiercił w Nim to, co duchowe/ducha (stąd potrzeba nowego narodzenia), to tym samym zaprzeczasz temu, że duch(osoba) Chrystusowy, to duch nieśmiertelny (wiecznie istniejący)... :roll:
Cytuj:
Chyba nie do końca więc rozumiesz naturę Pana Boga, jego świętość i sprawiedliwość w relacji do grzechu.
No sorry ale nie widzę/nie rozumiem natury Pana Boga zmienną tak jak ty ją widzisz/rozumiesz i nie dopuszczam w swoim stworzonym przez Stwórcę duchu tego, że jest coś większego od Miłości Bożej do swojego umiłowanego Syna...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Skoro twierdzisz, że przez przyjęcie na siebie nie swojego grzechu więź pomiędzy osobą Ojca i osobą Syna została zerwana i Syn znajdował się w stanie w jakim znajdowała się każda osoba, która zgrzeszyła, to osoba taka nie mogła dokonać dzieła zbawienia świata przez swoje poświecenie/ofiarę krzyża, bo sama będąc bez więzi z Ojcem potrzebowała kogoś, kto ją wybawi z tego stanu - Zbawiciela...
Pamiętaj, że Syn żadnego grzechu nie popełnił.
No ale co to zmienia skoro wg twojego poznania słow biblijnych stając się grzechem(który na siebie wziął) grzech ten spowodował śmierć ducha Chrystusowego czyli zerwanie więzi z Ojcem, a to de facto oznacza, że bez więzi z Ojcem(On w Ojcu, a Ojciec w Nim) nie mógł być Zbawicielem... :dokitu:
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No popatrz...może i ty powinieneś przestać postrzegać modlitwę Syna Bożego i Człowieczego Psalmem Dawidowym(Ps 22) tak, jak postrzegali ją ci, co widzieli w Chrystusie grzesznika i przyjąć postawę ucznia Jezusa...
Tak właśnie postrzegam ten prorocki psalm - z perspektywy dzieła zbawienia, bo właśnie o tym czego doświadczył Pan Jezus na krzyżu jest ten psalm.
To może mi wyjaśnisz mi(innym czytającym) w którym momencie wiszenia na krzyżu narodził się na nowo z wody i Ducha, że na powrót została przywrócona wieź z Ojcem bez której nic nie mógł uczynić w dziele zbawienia ? ? ?

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Pt mar 24, 2023 6:21 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
sahcim napisał(a):
W tym, że Imię w które zostałeś ochrzczony traktujesz jak zwykłe/pospolite imię pomimo iż sam piszesz, że imię określa to kim jest Osoba...

Imię ma znaczenie ze względu na osobę Syna i jego dzieło zbawienia. Poza tym jest to ziemskie/ludzki imię, które nosi dziś kilka milionów osób.
sahcim napisał(a):
Przybranie postaci/ciała, które wg ciebie jest tylko "ubraniem" czasowym nie spowodowało żadnej zmiany w niestworzonej(wiecznie istniejącej) naturze ducha/osobie Syna Człowieczego zatem jeśli osoba Syna Czlowieczego była/istniała w Ojcu zanim z nieba zstąpiła, a tak mówi Pismo - patrz J 3:13 , J 6:62 więc nie jest żadną herezją, że Syn Człowieczy istniał w Ojcu przed zstąpieniem jako Osoba o imieniu Jezus...

Nie istniał w Ojcu jako człowiek - Jezus tylko jako Bóg-Słowo. Tak to przedstawia Biblia [Jana 1.1.]
sahcim napisał(a):
No i co z tego skoro w twoim przekonaniu to właśnie to, co duchowe stanowi/określa, że dany byt jest osobą tak więc twierdząc, że duch/osoba(to co duchowe) Syna Człowieczego nie było stworzone ale odwieczne sam potwierdzasz, że osoba będąca Synem Człowieczym istniała w Ojcu przed zstąpieniem na ziemię...

Lecz nie jako Syn o imieniu Jezus. W żadnym proroctwie o przyjściu Syna nie ma mowy o jego imieniu "Jezus".
Za to padają inne [Iz.9.5]: Albowiem dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju
sahcim napisał(a):
WOW...czyli co...? ? ? Wg twojego postrzegania Osoby "Jestem który Jestem/Istnieję" wkraczając do rzeczywistości czasowej przestał istnieć(być "Jestem") w rzeczywistości w której od zawsze JEST i podtrzymuje wszystko(czyli także czas) słowem swej potęgi (Hbr 1:3)...? ? ?Jeżeli tak, to ten sposób de facto stwierdzasz, że czas(stworzenie) zdołał ogarnąć Osobę swojego Stwórcy... :|

Gdy się uniżył i przyjął postać sługi. W ten sposób stwierdzam, że wyparcie się swojej boskości miało takie m.in. konsekwencje. Syn Boży będąc na ziemi nie był jednocześnie w Niebie.
sahcim napisał(a):
Nie krętacz, bo sam potwierdzasz, że to imię Jezus jest tym imieniem Osoby przed którą zegnie się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych...skoro zatem widzisz siebie jako osobę duchową, to postrzeganie imienia Jezus jako tylko ziemskie jest negowaniem tego jak z perspektywy duchowej widziane jest imię Jezus...

Samo imię nie ma "magicznej mocy". Wartość imienia jest określona przez autorytet osoby, która je nosi. Mamy dziś Meksykanina Jezusa i to nic nie znaczy. Mamy Syna - Zbawiciela o imieniu Jezus i to ma znaczenie.
sahcim napisał(a):
Gdybyś rzeczywiście powoływał się na perspektywę apostolską, to widział byś imię Jezus tak jak widzieli je Apostołowie, tzn jako będące ponad wszelkim imieniem, a ponad wszelkim oznacza, że żadne inne chociażby jakie było nie może się równać z imieniem Jezus, gdyż nie ma żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni...

Dokładnie tak, tylko to nie imię nas zbawiło tylko Osoba, która zawisła na krzyżu i zmartwychwstała.
W ten sposób imię "Jezus" nabrało realnego znaczenia, mocy, chwały, władzy ponad wszelkie imię.
Nie wiem dlaczego Ci to tak trudno zrozumieć?
sahcim napisał(a):
Aha...to wg twojego postrzegania nie ten uznaje perspektywę apostolską kto tak jak Apostołowie wywyższa imię Jezus(a imię wg ciebie określa charakter osoby, cechy czyli to kim jest osoba) tylko ten, kto postrzega je jako zwykłe ziemskie imię...

Perspektywa apostolska wskazuje powód, dla którego w tym imieniu jest zbawienie. Bez tego powodu to imię jest tylko ziemskim imieniem.
Tak to rozróżniam.
sahcim napisał(a):
Chłopie...ale wg ciebie(twojego pojmowania Biblii) to to co duchowe określa dany byt kim jest a nie ziemskie ciało(wg ciebie "ubranie" dane tylko na ziemski czas), jeżeli więc w twoim przekonaniu to co duchowe Syn Człowieczy miał nie stworzone(a ciało niebiańskie posiadał w niebie) to nie wciskaj teraz, że to materia ziemska nadała/określiła to kim jest istniejącą od zawsze w Ojcu osoba Syna Człowieczego bo tym samym przeczysz temu, co pisałeś o tym co duchowe wcześniej...

Biblia nigdzie nie mówi, że przed wcieleniem Syn miał niebiańskie ciało .
Bóg jest duchem, Syn - Bóg był duchem/ Słowem i przyjął człowieczeństwo wraz z ciałem, a zmartwychwstając otrzymał niebiańskie - duchowe ciało.
Niczego Ci nie wciskam.
sahcim napisał(a):
No ale przyjmijmy że się mylę i osoba/duch Syna Bożego czyli wg twojego pojmowania duch niestworzony(wiecznie istniejący) przestał istnieć poza czasem(czas zdołał ogarnąć swoim zasięgiem wiecznie istniejącą Osobę/Ducha do tu i teraz zatem w Osobie o imieniu Jezus chodzącej po ziemi była PEŁNIA, Bóg JHWH na sposób ciała...?

Materia jest ograniczeniem dla ducha. Ciało funkcjonuje w czasoprzestrzeni, dlatego przyjęcie ciała przez JHWH spowodowało jego ograniczenie choc w duchu nic się nie zmieniło. Dopiero uwielbione/duchowe ciało zniosło te ograniczenia.
- A czy my istniejemy poza czasem skoro w Bogu żyjemy i poruszamy się i jesteśmy [Dz.17.28]?
- Czy żyjemy poza czasem, gdyż żyjemy w Chrystusie [Rzym.6.11]?
- Czy nowo narodzeni ludzie żyją poza czasem gdyż są nowym stworzeniem w Chrystusie [ II Kor.5.17]?
sahcim napisał(a):
WOW...czyli wg Gregora osoba/duch Syna Bożego nie mówił prawdy gdy mówił "Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie"...no chyba że wg Gregora osoba/duch Ojca też przestał istnieć poza czasem...

Mówił taką samą prawdę jak ta, że ludzie zbawieni są w Nim, a On w nich. W tej kwestii ciało nie jest barierą.
sahcim napisał(a):
Wyżej twierdzisz, że Syn Boży(mówimy o Osobie, a nie "ubraniu") nie zawsze w swoim Duchu istnieje w Ojcu, bo twierdzisz wyżej, że Osoba(duch Syna) przestała istnieć w Ojcu wchodząc w czas...zatem się zdecyduj albo...albo(wrócimy do dyskusji o tym co duchowe w II Osobie jest wieczne, a co współistnieje jako stworzone...

Stwierdziłem bardzo jasno:
Cytuj:
Syn Był w Ojcu zawsze w Duchu, a nie w ciele - to biblijny fakt.

sahcim napisał(a):
WOW...skoro wg twojego poznania słów biblijnych Chrystus(Osoba boska) stał się grzechem w takim sensie, że grzech obejmując/przenikając Go uśmiercił w Nim to, co duchowe/ducha (stąd potrzeba nowego narodzenia), to tym samym zaprzeczasz temu, że duch(osoba) Chrystusowy, to duch nieśmiertelny (wiecznie istniejący)... :roll:

Każdy duch jest wiecznie istniejący - nawet ten, który doświadczy drugiej śmierci [Jana 21.8].
Zapłatą za grzech jest śmierć również duchowa. Skoro zgodnie z Pismem Jezus stał się grzechem to poniósł sprawiedliwą karę.
Ze względu jednak na czystość i poświęcenie oraz Bożą sprawiedliwość doświadczył nowego narodzenia w duchu [Dz.13.32-34] i zmartwychwstałym ciele.
sahcim napisał(a):
No sorry ale nie widzę/nie rozumiem natury Pana Boga zmienną tak jak ty ją widzisz/rozumiesz i nie dopuszczam w swoim stworzonym przez Stwórcę duchu tego, że jest coś większego od Miłości Bożej do swojego umiłowanego Syna...

Ojciec nie przestał kochać Syna. Lecz Pan Bóg jest nie tylko miłością, ale też sprawiedliwością. Skoro Syn zgodził się ponieść grzechy nas wszystkich, to Ojciec osądził te grzechy wg swojej sprawiedliwości. Przeczytaj [Iz.53].
To, że Ojciec osądził syna nie świadczy o zmienności czy braku miłości tylko świadczy o miłości do nas [ Rzym.5.8]:Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł.
sahcim napisał(a):
No ale co to zmienia skoro wg twojego poznania słow biblijnych stając się grzechem(który na siebie wziął) grzech ten spowodował śmierć ducha Chrystusowego czyli zerwanie więzi z Ojcem, a to de facto oznacza, że bez więzi z Ojcem(On w Ojcu, a Ojciec w Nim) nie mógł być Zbawicielem...

Jest Zbawicielem, gdyż sam grzechu nie popełnił. Przyjął odpowiedzialność za nasze grzechy. Gdy sahcim grzeszy, to za te grzechy Jezus zapłacił soją krwią i śmiercią na krzyżu. Gdy Gregor zgrzeszy, to za te grzechy Jezus zapłacił swoją krwią i życiem. Izajasz bardzo jasno to przedstawia [Iz.53].
sahcim napisał(a):
To może mi wyjaśnisz mi(innym czytającym) w którym momencie wiszenia na krzyżu narodził się na nowo z wody i Ducha, że na powrót została przywrócona wieź z Ojcem bez której nic nie mógł uczynić w dziele zbawienia ? ? ?

Pan Jezus nie na krzyżu narodził się na nowo. Tam umarł duchowo gdy przyjął grzechy wszystkich ludzi na siebie.
O nowym narodzeniu Jezusa pisze Ap. Paweł [Dz.13.32-34]:
32 I my zwiastujemy wam dobrą nowinę. Tę obietnicę, którą dał ojcom, 33 Wypełnił teraz Bóg dzieciom ich przez wzbudzenie nam Jezusa, jak to napisano w psalmie drugim: Synem moim jesteś, Dzisiaj cię zrodziłem.34 A że go wzbudził z martwych, aby już nigdy nie uległ skażeniu, powiedział to tak: Dał wam święte rzeczy Dawidowe, rzeczy pewne.


So mar 25, 2023 2:04 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11561
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
W tym, że Imię w które zostałeś ochrzczony traktujesz jak zwykłe/pospolite imię pomimo iż sam piszesz, że imię określa to kim jest Osoba...
Imię ma znaczenie ze względu na osobę Syna i jego dzieło zbawienia.
No więc skoro już doszliśmy do tego, że to istniejąca od zawsze Osoba(Bóg) nadała imieniu Jezus znaczenie Imienia ponad wszelkie imię, to
może w końcu dotrze do Gregora, że to istniejący od zawsze Bóg jako pierwszy obrał(przypisał) dla swojego Syna to imię, a nie stworzony przez Boga człowiek...
Cytuj:
Poza tym jest to ziemskie/ludzki imię, które nosi dziś kilka milionów osób.
Spór od początku jest o to kto przypisał sobie to imię czyli kto jako pierwszy obrał je dla Siebie - Bóg(Słowo) czy człowiek...odpowiedz sobie sam...:D
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Przybranie postaci/ciała, które wg ciebie jest tylko "ubraniem" czasowym nie spowodowało żadnej zmiany w niestworzonej(wiecznie istniejącej) naturze ducha/osobie Syna Człowieczego zatem jeśli osoba Syna Czlowieczego była/istniała w Ojcu zanim z nieba zstąpiła, a tak mówi Pismo - patrz J 3:13 , J 6:62 więc nie jest żadną herezją, że Syn Człowieczy istniał w Ojcu przed zstąpieniem jako Osoba o imieniu Jezus...
Nie istniał w Ojcu jako człowiek - Jezus tylko jako Bóg-Słowo.
Tak to przedstawia Biblia [Jana 1.1.]
Chłopie...kiedy w końcu dotrze do ciebie prawda, że skoro Ojciec istnieje poza czasem, a Słowo Wcielone w akcie Wniebowstąpienia wniósł uwielbione ciało ludzkie do Ojca/Nieba, tzn że 100% Człowiek(duch, dusza i ciało) istnieje w Ojcu poza czasem...
Ps...może zapytaj kogoś innego niech ci wytłumaczy co znaczy/czym jest Wniebowstąpienie...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No i co z tego skoro w twoim przekonaniu to właśnie to, co duchowe stanowi/określa, że dany byt jest osobą tak więc twierdząc, że duch/osoba(to co duchowe) Syna Człowieczego nie było stworzone ale odwieczne sam potwierdzasz, że osoba będąca Synem Człowieczym istniała w Ojcu przed zstąpieniem na ziemię...
Lecz nie jako Syn o imieniu Jezus.
No ręce opadają...
To co...wg ciebie ów niestworzony czyli istniejący poza czasem Duch - osoba Syna Człowieczego - istniejąc od zawsze w Ojcu(w Duchu) nie posiadał wiedzy Ojca i nie znał swojego imienia, które Ojciec "nosił" w Sobie, a które obwieścił Aniołowi by objawił Maryi...? ? ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
WOW...czyli co...? ? ? Wg twojego postrzegania Osoby "Jestem który Jestem/Istnieję" wkraczając do rzeczywistości czasowej przestał istnieć(być "Jestem") w rzeczywistości w której od zawsze JEST i podtrzymuje wszystko(czyli także czas) słowem swej potęgi (Hbr 1:3)...? ? ?Jeżeli tak, to ten sposób de facto stwierdzasz, że czas(stworzenie) zdołał ogarnąć Osobę swojego Stwórcy... :|

Gdy się uniżył i przyjął postać sługi.
W ten sposób stwierdzam, że wyparcie się swojej boskości miało takie m.in. konsekwencje. Syn Boży będąc na ziemi nie był jednocześnie w Niebie.
Niżej sam stwierdzasz, że w tej kwestii(istnienie ducha/w duchu) ciało stanowi bariery więc albo do duchowych spraw przykładasz duchową miarę zawsze albo tylko kiedy tobie pasuje... :P
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Nie krętacz, bo sam potwierdzasz, że to imię Jezus jest tym imieniem Osoby przed którą zegnie się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych...skoro zatem widzisz siebie jako osobę duchową, to postrzeganie imienia Jezus jako tylko ziemskie jest negowaniem tego jak z perspektywy duchowej widziane jest imię Jezus...
Samo imię nie ma "magicznej mocy". Wartość imienia jest określona przez autorytet osoby, która je nosi.
No więc skoro Osoba będąca twoim autorytetem nosi to Imię poza czasem(patrz Wniebowstąpienie), to kiedy w końcu dotrze do ciebie(a raczej twojego ducha), że jest to Imię ponad wszelkie imię i żadne inne dziwne czy tajemnicze imię nie jest i nie będzie większe od tego Imienia...? ? ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Gdybyś rzeczywiście powoływał się na perspektywę apostolską, to widział byś imię Jezus tak jak widzieli je Apostołowie, tzn jako będące ponad wszelkim imieniem, a ponad wszelkim oznacza, że żadne inne chociażby jakie było nie może się równać z imieniem Jezus, gdyż nie ma żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni...

Dokładnie tak, tylko to nie imię nas zbawiło tylko Osoba, która zawisła na krzyżu i zmartwychwstała.
W ten sposób imię "Jezus" nabrało realnego znaczenia, mocy, chwały, władzy ponad wszelkie imię.
Nie wiem dlaczego Ci to tak trudno zrozumieć?
Ale co mi jest niby tak trudno zrozumieć skoro to nie ty ale ja twierdzę, że Osoba mówiąca o Sobie "Jestem ten który Jestem" istnieje pierwej niż Wszechświat powstał i to ten sam "Jestem" pierwej niż Wszechświat powstał nadal temu Imieniu znaczenia jakie posiada to noszone przez Niego Imię...
Gregor" [quote="sahcim napisał(a):
Aha...to wg twojego postrzegania nie ten uznaje perspektywę apostolską kto tak jak Apostołowie wywyższa imię Jezus(a imię wg ciebie określa charakter osoby, cechy czyli to kim jest osoba) tylko ten, kto postrzega je jako zwykłe ziemskie imię...

Perspektywa apostolska wskazuje powód, dla którego w tym imieniu jest zbawienie. Bez tego powodu to imię jest tylko ziemskim imieniem.
Tak to rozróżniam.[/quote]No to może przyjmij w końcu do wiadomości, że "Powód" istnieje pierwej niż Wszechświat powstał...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Chłopie...ale wg ciebie(twojego pojmowania Biblii) to to co duchowe określa dany byt kim jest a nie ziemskie ciało(wg ciebie "ubranie" dane tylko na ziemski czas), jeżeli więc w twoim przekonaniu to co duchowe Syn Człowieczy miał nie stworzone(a ciało niebiańskie posiadał w niebie) to nie wciskaj teraz, że to materia ziemska nadała/określiła to kim jest istniejącą od zawsze w Ojcu osoba Syna Człowieczego bo tym samym przeczysz temu, co pisałeś o tym co duchowe wcześniej...
Biblia nigdzie nie mówi, że przed wcieleniem Syn miał niebiańskie ciało.
Bóg jest duchem, Syn - Bóg był duchem/ Słowem i przyjął człowieczeństwo wraz z ciałem, a zmartwychwstając otrzymał niebiańskie - duchowe ciało.
Niczego Ci nie wciskam.
No tak...bo twoje poznanie opiera się nie na duchu Pisma ale na literze tegoż i stąd pomimo tego że masz świadomość, że do duchowych spraw należy przykładać duchową miarę, ty nie wiedzieć dlaczego omijasz szerokim łukiem duchowy skądinąd fakt, że przez Wniebowstąpienie w ciele uwielbionym/duchowym Syn Człowieczy wniósł swoje ludzkie ciało(w którym powstał z martwych ) do rzeczywistości pozaczasowej, a zatem z perspektywy duchowej(duchowej miary poznawania) powinieneś widzieć Syna Człowieczego w tym uwielbionym ludzkim ciele istniejącego poza czasem tak jak i Jego uwielbione Imię przed którym zginął się każde kolano...no ale niestety litera Pisma pozbawiona duchowej perspektywy ogranicza poznanie i stąd nasze niezrozumienie...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No ale przyjmijmy że się mylę i osoba/duch Syna Bożego czyli wg twojego pojmowania duch niestworzony(wiecznie istniejący) przestał istnieć poza czasem(czas zdołał ogarnąć swoim zasięgiem wiecznie istniejącą Osobę/Ducha do tu i teraz zatem w Osobie o imieniu Jezus chodzącej po ziemi była PEŁNIA, Bóg JHWH na sposób ciała...?
Materia jest ograniczeniem dla ducha.
Jeżeli pisząc "ducha" masz na myśli tą samą Osobę, która mówi o Sobie "Jestem który Jestem/Istnieję" to sam potwierdzasz, że "cały" JHWH istniał w ciele ziemskim Jezusa chodzącym po ziemi(Kol 2:9)...
Cytuj:
Ciało funkcjonuje w czasoprzestrzeni, dlatego przyjęcie ciała przez JHWH spowodowało jego ograniczenie choc w duchu nic się nie zmieniło.
Skoro piszesz, że w duchu JHWH nic się nie zmieniło, to tym samym zaprzeczasz, że materia jest ograniczeniem dla ducha JHWH...
no chyba, że po twojemu "w duchu" oznacza jakąś formę egzystencji ducha "w duchu" którą tylko ty ogarniasz swoją myślą...
Cytuj:
Dopiero uwielbione/duchowe ciało zniosło te ograniczenia.
A to uwielbione ciało to wg ciebie skąd się wzięło takim(uwielbionym/duchowym) jeżeli z Pisma nam wiadomo, że wszystko przez Słowo Boże(Osoba) się stało, a bez Niego nie stało się nic, z tego co się stało...?
Czyżby osoba Słowa Bożego nie była w twojej wierze stworzycielem wszystkiego(Stworcą) ? ? ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
WOW...czyli wg Gregora osoba/duch Syna Bożego nie mówił prawdy gdy mówił "Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie"...no chyba że wg Gregora osoba/duch Ojca też przestał istnieć poza czasem...
Mówił taką samą prawdę jak ta, że ludzie zbawieni są w Nim, a On w nich. W tej kwestii ciało nie jest barierą.
No to wyjaśnij czym po twojemu jest to istnienie "w duchu" dla którego ciało(materia) nie jest barierą pomimo, że uważasz iż materia jest ograniczeniem dla ducha...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
WOW...skoro wg twojego poznania słów biblijnych Chrystus(Osoba boska) stał się grzechem w takim sensie, że grzech obejmując/przenikając Go uśmiercił w Nim to, co duchowe/ducha (stąd potrzeba nowego narodzenia), to tym samym zaprzeczasz temu, że duch(osoba) Chrystusowy, to duch nieśmiertelny (wiecznie istniejący)... :roll:
Każdy duch jest wiecznie istniejący - nawet ten, który doświadczy drugiej śmierci [Jana 21.8].
Nie bredź...Słowo wieczny oznacza istniejący zawsze, tzn nie mający początku ani końca...żaden duch stworzony przez jedynie Wiecznego nie istniał przed stworzeniem zatem nie posiada Jego niepowtarzalnej natury...
Cytuj:
Zapłatą za grzech jest śmierć również duchowa. Skoro zgodnie z Pismem Jezus stał się grzechem to poniósł sprawiedliwą karę.
Czyli wg ciebie wiecznie istniejący Duch(JHWH) został uśmiercony przez grzech...tak ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No sorry ale nie widzę/nie rozumiem natury Pana Boga zmienną tak jak ty ją widzisz/rozumiesz i nie dopuszczam w swoim stworzonym przez Stwórcę duchu tego, że jest coś większego od Miłości Bożej do swojego umiłowanego Syna...
Ojciec nie przestał kochać Syna.
Lecz Pan Bóg jest nie tylko miłością, ale też sprawiedliwością. Skoro Syn zgodził się ponieść grzechy nas wszystkich, to Ojciec osądził te grzechy wg swojej sprawiedliwości.
No właśnie... osądził/potępił wg swojej sprawiedliwości nasze
grzechy niesione przez Syna, a nie osobę Syna, którego nie przestał kochać więc nie mógł zerwać z Nim więzi miłości...
Cytuj:
Przeczytaj [Iz.53].
Przeczytałem i nie znalazłem tam sugestii, że Ojciec zerwał wieź ze swoim umiłowanym Synem...
Cytuj:
To, że Ojciec osądził syna
hmm...a wyżej piszesz, że Ojciec osądził te grzechy które Syn zgodził się ponieść...czy grzechy niesione przez Syna są Synem ? bo jeśli po twojemu tak, to Ojciec nie przestając kochać Syna pokochał grzech...
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
No ale co to zmienia skoro wg twojego poznania słow biblijnych stając się grzechem(który na siebie wziął) grzech ten spowodował śmierć ducha Chrystusowego czyli zerwanie więzi z Ojcem, a to de facto oznacza, że bez więzi z Ojcem(On w Ojcu, a Ojciec w Nim) nie mógł być Zbawicielem...
Jest Zbawicielem, gdyż sam grzechu nie popełnił. Przyjął odpowiedzialność za nasze grzechy.
Ale dobrowolnie przyjęta przez Syna odpowiedzialność za nasze grzechy nie czyni Syna grzechem...
Cytuj:
Gdy sahcim grzeszy, to za te grzechy Jezus zapłacił soją krwią i śmiercią na krzyżu.
Ale wytłumacz mi komu zapłacił, tzn kto żądał krwi/śmierci Syna Bożego jako zadośćuczynienie za nasze grzechy...? ? ?
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
To może mi wyjaśnisz mi(innym czytającym) w którym momencie wiszenia na krzyżu narodził się na nowo z wody i Ducha, że na powrót została przywrócona wieź z Ojcem bez której nic nie mógł uczynić w dziele zbawienia ? ? ?
Pan Jezus nie na krzyżu narodził się na nowo. Tam umarł duchowo gdy przyjął grzechy wszystkich ludzi na siebie.
Co to po twojemu znaczy umarł duchowo...?
Cytuj:
O nowym narodzeniu Jezusa pisze Ap. Paweł [Dz.13.32-34]
Nie wiem jak ty to rozumiesz skoro uważasz, że w Synu nie współistnieje to co duchowe nie stworzone z tym co duchowe stworzone twierdząc, że duch/osoba Syna jest duchem niestworzonym/nieśmiertelnym...?

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


So mar 25, 2023 9:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18256
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Cytuj:
Gdy się uniżył i przyjął postać sługi. W ten sposób stwierdzam, że wyparcie się swojej boskości miało takie m.in. konsekwencje. Syn Boży będąc na ziemi nie był jednocześnie w Niebie.
To, oczywiscie nieprawda - efekt prymitywnego postrzegania Nieba jako miejsca.
Wystarczy pamiętać, ze Niebo to czysta relacja z Bogiem, by zaprzeczyć podobnym mniemaniom.
Cytuj:
Mówił taką samą prawdę jak ta, że ludzie zbawieni są w Nim, a On w nich. W tej kwestii ciało nie jest barierą.
To za mało powiedziane. Zbawienei mamy w Ciele CHrystusa, bo tylko ono jest zbawione. Właśnie dlatego osiągamy zbawienei rpe włączenie w Ciało Chrystusa.
Cytuj:
Skoro zgodnie z Pismem Jezus stał się grzechem to poniósł sprawiedliwą karę.
To oczywiście absurd.
Cytuj:
Ojciec nie przestał kochać Syna. Lecz Pan Bóg jest nie tylko miłością, ale też sprawiedliwością. Skoro Syn zgodził się ponieść grzechy nas wszystkich, to Ojciec osądził te grzechy wg swojej sprawiedliwości.
Kolejn abdura.
Jezus ZA NAS umarł, a nie "poniósł naszą karę śmierci". To obrzydliwy wymysł, obrażający Ojca.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt mar 28, 2023 2:02 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
sahcim napisał(a):
No więc skoro już doszliśmy do tego, że to istniejąca od zawsze Osoba(Bóg) nadała imieniu Jezus znaczenie Imienia ponad wszelkie imię, to może w końcu dotrze do Gregora, że to istniejący od zawsze Bóg jako pierwszy obrał(przypisał) dla swojego Syna to imię, a nie stworzony przez Boga człowiek...

Bez związku z dyskusją. Bóg obrał ziemskie imię dla Syna, aby również w tym był jak człowiek.
sahcim napisał(a):
Spór od początku jest o to kto przypisał sobie to imię czyli kto jako pierwszy obrał je dla Siebie - Bóg(Słowo) czy człowiek...odpowiedz sobie sam...:D

Spór jest o ty czy imię samo w sobie ma jakąś moc itd.
sahcim napisał(a):
Chłopie...kiedy w końcu dotrze do ciebie prawda, że skoro Ojciec istnieje poza czasem, a Słowo Wcielone w akcie Wniebowstąpienia wniósł uwielbione ciało ludzkie do Ojca/Nieba, tzn że 100% Człowiek(duch, dusza i ciało) istnieje w Ojcu poza czasem...
Ps...może zapytaj kogoś innego niech ci wytłumaczy co znaczy/czym jest Wniebowstąpienie...

Dociera do mnie to co pisze Biblia, że przed przyjściem na ziemie Syn był "poza czasem" na łonie Ojca w postaci duchowej jako Słowo.
Twoja logika nie trzyma się za grosz Biblii.
sahcim napisał(a):
To co...wg ciebie ów niestworzony czyli istniejący poza czasem Duch - osoba Syna Człowieczego - istniejąc od zawsze w Ojcu(w Duchu) nie posiadał wiedzy Ojca i nie znał swojego imienia, które Ojciec "nosił" w Sobie, a które obwieścił Aniołowi by objawił Maryi...? ? ?

Ważne jest od kiedy Syn zaczął posługiwać się tym imieniem, a nie czy wiedział czy nie wiedział.
sahcim napisał(a):
Niżej sam stwierdzasz, że w tej kwestii(istnienie ducha/w duchu) ciało stanowi bariery więc albo do duchowych spraw przykładasz duchową miarę zawsze albo tylko kiedy tobie pasuje...

Zawsze, ale może tego nie rozumiesz. Człowiek zbawiony żyje dziś w Chrystusie, ale to nie znaczy, że jednocześnie w pełni znajduje się w niebie.
sahcim napisał(a):
No więc skoro Osoba będąca twoim autorytetem nosi to Imię poza czasem(patrz Wniebowstąpienie), to kiedy w końcu dotrze do ciebie(a raczej twojego ducha), że jest to Imię ponad wszelkie imię i żadne inne dziwne czy tajemnicze imię nie jest i nie będzie większe od tego Imienia...? ? ?

Ale kto tak twierdził? Bo nie ja.
sahcim napisał(a):
Ale co mi jest niby tak trudno zrozumieć skoro to nie ty ale ja twierdzę, że Osoba mówiąca o Sobie "Jestem ten który Jestem" istnieje pierwej niż Wszechświat powstał i to ten sam "Jestem" pierwej niż Wszechświat powstał nadal temu Imieniu znaczenia jakie posiada to noszone przez Niego Imię..

Pan Bóg nadał taki autorytet imieniu z konkretnych powodów, które masz wymienione [Iz. 53, Filip.2.6-9]:
- odrzucił niebiańską chwałę
- wyparł się swojej boskości
- uniżył się i został sługą
- poniósł na sobie wszystkie grzechy i przekleństwa ciążące na ludziach
- stał się na krzyżu grzechem i przekleństwem
- był w tym posłuszny aż do śmierci na krzyżu
- wypełnił doskonale wolę Ojca

dlatego też...
sahcim napisał(a):
No to może przyjmij w końcu do wiadomości, że "Powód" istnieje pierwej niż Wszechświat powstał...

Nie sahcim.
Dzieło, które wykonał Syn jest powodem.
sahcim napisał(a):
No tak...bo twoje poznanie opiera się nie na duchu Pisma ale na literze tegoż i stąd pomimo tego że masz świadomość, że do duchowych spraw należy przykładać duchową miarę, ty nie wiedzieć dlaczego omijasz szerokim łukiem duchowy skądinąd fakt, że przez Wniebowstąpienie w ciele uwielbionym/duchowym Syn Człowieczy wniósł swoje ludzkie ciało(w którym powstał z martwych ) do rzeczywistości pozaczasowej, a zatem z perspektywy duchowej(duchowej miary poznawania) powinieneś widzieć Syna Człowieczego w tym uwielbionym ludzkim ciele istniejącego poza czasem tak jak i Jego uwielbione Imię przed którym zginął się każde kolano...no ale niestety litera Pisma pozbawiona duchowej perspektywy ogranicza poznanie i stąd nasze niezrozumienie...

Gdybyś czytał dokładnie Biblię to zobaczyłbyś, że pewne rzeczy w rzeczywistości duchowej (poza czasem) wydarzyły się dopiero po śmierci krzyżowej, po zmartwychwstaniu i po wniebowstąpieniu. Mimo braku czasu w świecie duchowym jest pewne następstwo wydarzeń.
Jedne następują po poprzednich, a wszystko dzieje się w ustalonym przez Pana Boga porządku.
Tam nie ma zamieszania i chaosu.
Nie czas, ale wydarzenia odmierzają realizację Bożego planu. Również w kwestii imienia "Jezus".
Zacznij więc zwracać uwagę na sekwencję wydarzeń poza czasem.
Tak właśnie przykłada się duchową miarę do duchowej rzeczywistości.
sahcim napisał(a):
Jeżeli pisząc "ducha" masz na myśli tą samą Osobę, która mówi o Sobie "Jestem który Jestem/Istnieję" to sam potwierdzasz, że "cały" JHWH istniał w ciele ziemskim Jezusa chodzącym po ziemi(Kol 2:9)...

Gdybyś nie wyrywał fragmentu z kontekstu, który tworzą inne fragmenty, to zobaczyłbyś, że tyczy się on Chrystusa po zmartwychwstaniu, gdyż przed jak pisze ten sam Ap. Paweł o JHHW [Filip.2.6-7]:6. Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu. 7 Lecz wyparł się samego siebie,(...)
To nie jest opis pełni.
Pełnia nastąpiła wtedy, gdy Ojciec uwielbił swego Syna po dokończonym dziele zbawienia.
sahcim napisał(a):
Nie bredź...Słowo wieczny oznacza istniejący zawsze, tzn nie mający początku ani końca...żaden duch stworzony przez jedynie Wiecznego nie istniał przed stworzeniem zatem nie posiada Jego niepowtarzalnej natury...

Wiecznie - może też dotyczyć przyszłości.
Miałem więc na myśli, że będzie istniał bez końca.
sahcim napisał(a):
Skoro piszesz, że w duchu JHWH nic się nie zmieniło, to tym samym zaprzeczasz, że materia jest ograniczeniem dla ducha JHWH...

No wiesz, duch się nie męczy, a ciało/materia tak. To jest m.in. efekt ograniczenia. Jezus się męczył, musiał spać, jeść, aby funkcjonować.
Duch ludzi zbawionych odradza się nieustannie, ale ciało niszczeje i ogranicza funkcjonowanie. Na tym polega ograniczenie materii.
sahcim napisał(a):
No właśnie... osądził/potępił wg swojej sprawiedliwości nasze
grzechy niesione przez Syna, a nie osobę Syna, którego nie przestał kochać więc nie mógł zerwać z Nim więzi miłości...

Ap. Paweł pisze, że Syn stał się grzechem i przekleństwem. Jak to możliwe w sferze duchowej - nie wiemy.
Pan Bóg jest miłością, ale też sprawiedliwością i z natury swojej oddzielony od grzechu.
Nie przestał kochać Syna, ale sprawiedliwie musiał go osądzić. Jezus za nas cierpiał i za nas umarł, abyśmy my już nie musieli ponosić należnej nam kary wiecznej. Izajasz bardzo dokładnie to tłumaczy [Iz.53].
sahcim napisał(a):
A to uwielbione ciało to wg ciebie skąd się wzięło takim(uwielbionym/duchowym) jeżeli z Pisma nam wiadomo, że wszystko przez Słowo Boże(Osoba) się stało, a bez Niego nie stało się nic, z tego co się stało...?
Czyżby osoba Słowa Bożego nie była w twojej wierze stworzycielem wszystkiego(Stworcą) ? ? ?

A co to ma za znaczenie skąd się wzięło?
Jak wiesz uważam, że uwielbione ciała są duchowymi ciałami, pochodzą z niebiańskiej rzeczywistości. Tak samo uwielbione cało Chrystusa.
Czy Syn stworzył je sobie sam, czy otrzymał od Ojca - nie ma to znaczenia.
sahcim napisał(a):
Ale dobrowolnie przyjęta przez Syna odpowiedzialność za nasze grzechy nie czyni Syna grzechem...

Pismo jasno stwierdza [II Kor.5.21]:
On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił,(...) - podobnie w BT
Mało tego stał się przecież jeszcze kimś [Gal.3.13]:
[color=#0000BF Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie,][/color]
Takie są fakty.
sahcim napisał(a):
No to wyjaśnij czym po twojemu jest to istnienie "w duchu" dla którego ciało(materia) nie jest barierą pomimo, że uważasz iż materia jest ograniczeniem dla ducha...

- Nie jestem w stanie Ci wytłumaczyć duchowego faktu, że człowiek zbawiony żyje ograniczony materią, a jednocześnie jest w Chrystusie, który siedzi po prawicy Ojca.

- Nie wytłumaczę Ci poniższego duchowego faktu co zrobił Pan Bóg [Kol.1.13]:Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego,

Takich rzeczy się nie tłumaczy - dziś można je jedynie doświadczyć w sposób duchowy - jeśli tylko Duch Św. mieszka w nas.
sahcim napisał(a):
Ale wytłumacz mi komu zapłacił, tzn kto żądał krwi/śmierci Syna Bożego jako zadośćuczynienie za nasze grzechy...? ? ?

Temu kto ustanowił prawo [Rzym.6.23]: Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć,(...)
sahcim napisał(a):
Przeczytałem i nie znalazłem tam sugestii, że Ojciec zerwał wieź ze swoim umiłowanym Synem...

Więź zerwana w kontekście grzechu i świętości Pana Boga.
sahcim napisał(a):
Co to po twojemu znaczy umarł duchowo...?

Stracić duchową więź z Bogiem.
sahcim napisał(a):
Nie wiem jak ty to rozumiesz skoro uważasz, że w Synu nie współistnieje to co duchowe nie stworzone z tym co duchowe stworzone twierdząc, że duch/osoba Syna jest duchem niestworzonym/nieśmiertelnym...?

Nie rozumiem nic tego co tu napisałeś.


Wt mar 28, 2023 8:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Barney napisał(a):
To, oczywiscie nieprawda - efekt prymitywnego postrzegania Nieba jako miejsca.
Wystarczy pamiętać, ze Niebo to czysta relacja z Bogiem, by zaprzeczyć podobnym mniemaniom.

Do powyższego opisu pasuje tylko stare powiedzenie - "niebo w gębie".
Chyba naczytałeś się jakichś książek new age, bo to co tu piszesz nie ma z Biblią nic wspólnego.
Barney napisał(a):
To za mało powiedziane. Zbawienei mamy w Ciele CHrystusa, bo tylko ono jest zbawione. Właśnie dlatego osiągamy zbawienei rpe włączenie w Ciało Chrystusa.

Bzdura.
Zbawienie mamy w Osobie Jezusa Chrystusa, a nie w ciele.
Jezus jest Zbawicielem ludzi/Kościoła-ciała. [Ef.5.23].
Kolejna niebiblijna teza.
Barney napisał(a):
To oczywiście absurd.

To oczywiście prawda: [II Kor.5.21]
Barney napisał(a):
Jezus ZA NAS umarł, a nie "poniósł naszą karę śmierci". To obrzydliwy wymysł, obrażający Ojca.

To obraża tylko Twoją autorską teologię zbawienia.
Nie sądzę aby np. Izajasz obraził Pana Boga słowami, które Pan Bóg włożył w jego usta, a które przeczą temu co tu twierdzisz.
Polecam Ci lekturę [Iz.53]


Wt mar 28, 2023 8:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 11561
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
Bez związku z dyskusją.
Bóg obrał ziemskie imię dla Syna, aby również w tym był jak człowiek.
No proszę...tym samym sam podważasz postawioną przez ciebie tezę: Bóg[JHWH] nie przypisuje sobie ludzkich imion, która, przyjmując za prawdę, że imię określa charakter osoby, cechy - to kim jest osoba, wg mnie jest prawdziwa o ile
przyjmuje się iż to Bóg jako pierwszy obrał dla siebie to określające Go imię nadając mu tym samym znaczenie imienia ponad wszelkie imię...
Cytuj:
Spór jest o ty czy imię samo w sobie ma jakąś moc itd.
Nie ma takiego sporu, bo ani ja nie twierdzę, że
Osoba będąca twoim autorytetem nie nosi imienia, które określa Jego charakter, cechy - to kim On jest - ani ty temu nie zaprzeczasz...po prostu wymyśliłeś sobie taką wymówkę żeby nie zgodzić się ze mną, że spór od początku jest o to kto przypisał sobie to Imię czyli kto jako pierwszy obrał je dla Siebie - Bóg(Słowo Wcielone) czy człowiek...
Cytuj:
Dociera do mnie to co pisze Biblia, że przed przyjściem na ziemie Syn był "poza czasem" na łonie Ojca w postaci duchowej jako Słowo.
Twoja logika nie trzyma się za grosz Biblii.
Gdyby docierało - jak twierdzisz - to co pisze w Biblii, to nie pomijał byś milczeniem prawdy biblijnej, że to ta sama Osoba - Syn Człowieczy - zstąpił z nieba:
A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy. J 3:13
aby po wypełnieniu misji zbawczej wstąpić tam gdzie był pierwej:
Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwejJ 6:62
Ps...jak nie rozumiesz co znaczy określenie "Syn Człowieczy", to zapytaj kogoś mądrzejszego od siebie, a nie wymyślaj, że moja logika nie trzyma się Biblii...
Cytuj:
Ważne jest od kiedy Syn zaczął posługiwać się tym imieniem, a nie czy wiedział czy nie wiedział.
A skąd wiesz/masz poznanie(zacytuj odpowiedni fragment), że istniejąca przed czasem wcielenia osoba Syna Człowieczego nie posługiwała się imieniem określającym jego Osobę(cechy, charakter, atrybuty) tam gdzie była pierwej(przed czasem wcielenia) skoro sam piszesz, że Bóg(Osoba) jest Zbawcą już przed stworzeniem świata...? Co wg twojego duchowego poznania określiło/spowodowało, że juz przed stworzeniem świata (czasu) jest Zbawcą ? ? ?
Cytuj:
Zawsze, ale może tego nie rozumiesz. Człowiek zbawiony żyje dziś w Chrystusie, ale to nie znaczy, że jednocześnie w pełni znajduje się w niebie.
Czyli przykładając twoją analogię istnienia zbawionych w duchu do istnienia II Osoby Boga(będącej duchem)...co poza twoim rozumem ogranicza duchową w 100% istotę jaką jest II Osoba boska aby w pełni istnieć poza czasem(w niebie), a jednocześnie w postaci cielesnej przebywać na ziemi ? ? ?
Cytuj:
Pan Bóg nadał taki autorytet imieniu z konkretnych powodów, które masz wymienione
No proszę...skoro po twojemu, z wymienionych przez ciebie powodów, to właśnie imieniu Pan Bóg nadał znany nam autorytet, to czy po twojemu imię o autorytecie nadanym przez Boga ze względu na dokonania jednej osoby nie powinno należeć wyłącznie do tej osoby ze względu na ktorą otrzymało ów boski autorytet...?
Cytuj:
Nie sahcim.
Dzieło, które wykonał Syn jest powodem.
To po twojemu ..po mojemu powodem jest Osoba, która Zbawcą jest zanim świat powstał...
Cytuj:
Gdybyś czytał dokładnie Biblię to zobaczyłbyś, że pewne rzeczy w rzeczywistości duchowej (poza czasem) wydarzyły się dopiero po śmierci krzyżowej, po zmartwychwstaniu i po wniebowstąpieniu.
No wiesz...ja nie tak dokładnie czytam Biblię jak ty ale z mojego czytania wynika, że(1) Pan Bóg zabierał do nieba już starotestamentalnych ludzi i to wraz z ciałem, (2)Osoba nazywana przez nas Panem właśnie w postaci ludzkiej(jako człowiek) odwiedziła Abrahama, (3)Mojżesz rozmawiał z Panem twarzą w twarz(jak z przyjacielem) pomimo, że Boga(który jest duchem) nikt nigdy nie widział, (4)a Adam został stworzony jako człowiek(jedność ducha, duszy i ciała) na obraz i podobieństwo Osoby swojego Stwórcy, o której Pismo mówi iż to w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne,
czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze.
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie...i z mojego rozumienia czytanego wynika, że to On - istniejący w postaci Bożej(w ciele duchowym) - jest tym doskonałym Obrazem na podobieństwo którego powstał Adam, bo inaczej istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga byłaby wyłącznie duchem jak Niewidzialny, którego nikt nigdy nie oglądał...
Cytuj:
Gdybyś nie wyrywał fragmentu z kontekstu, który tworzą inne fragmenty, to zobaczyłbyś, że tyczy się on Chrystusa po zmartwychwstaniu
Czyli co...zdecyduj się czy twoje zdanie:
"Materia jest ograniczeniem dla ducha"
a) dotyczy ducha/osoby JHWH i pełnia tegoż ducha/osoby przebywała wyłączenie w Jego ciele przed zmartwychstaniem(była przez nie ograniczana tak iż poza tym ciałem duch/osoba JHWH nie istniał/a) ?
b) nie dotyczy ducha/osoby JHWH przed zmartwychwstaniem i to dlatego nie widzisz pełni tegoż ducha/osoby JHWH w Jego ciele przed zmartwychwstaniem...

Ps... apropos [Filip.2.6-7] to oczywiście nie jest opis pełni jaką jest duch/osoba JHWH tylko "postaci Bożej" czyli współistniejącej w duchu/osobie "Jestem" ludzkiej natury, której współistnienie nic nie dodaje ani ujmuje pełni istnienia jaką stanowi osoba JHWH ...
Cytuj:
No wiesz, duch się nie męczy, a ciało/materia tak.
No to najpierw udowodnij Pismem, że JHWH(duch) się nie męczy(nie odpoczywa), a w drugiej kolejności dowiedź, że w ciele Jezusa nie przebywał cały duch II osoby JHWH, tzn pełnia Jego duchowej natury żeby było jasne czy zdanie materia/ciało ogranicza konkretnego ducha/osobę w całości(w pełni) czy nie... :D
Cytuj:
Ap. Paweł pisze, że Syn stał się grzechem i przekleństwem.
Jak to możliwe w sferze duchowej - nie wiemy.
No więc skoro nie wiemy/nie rozumiemy jak w sferze duchowej możliwe jest to, co widzimy w słowach Ap.Paweła, to może szukajmy właściwej ich interpretacji, a nie idźmy w dosłowność, bo jeżeli "stał się grzechem" zaczniemy rozumieć dosłownie, tzn tak iż Syn stając się grzechem był od tego momentu personifikacją grzechu(patrz Słowo stało się ciałem i od tego momentu ciało uosobiało/wyrażało Słowo), to pisząc iż Bóg nie przestając kochać Syna w tym czym się stał(grzech) nie mógł być jednocześnie w przeciwstawnych sobie relacjach wobec tegoż, tzn odrzucać i kochać...
Cytuj:
Pismo jasno stwierdza [II Kor.5.21]: (...)
Mało tego stał się przecież jeszcze kimś [Gal.3.13]: (...)
Takie są fakty.
J.w...
Gdyby każdy zapis biblijny, był dla ciebie faktem, to czytając "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem" przyjmował byś je dosłownie i karmił się Nim pomimo iż nie wiesz jak to jest możliwe w sferze duchowej...
Cytuj:
A co to ma za znaczenie skąd się wzięło?
Jak wiesz uważam, że uwielbione ciała są duchowymi ciałami, pochodzą z niebiańskiej rzeczywistości.
Twoje "uważanie" oznacza stwarzanie innych ciał, nie mających nic wspólnego z tymi, które na ziemi są świątynią Ducha Świętego zatem "uważanie" to nie ma nic wspólnego ze zmartwychwstaniem czyli przywraceniem do życia naszych śmiertelnych ciała(świątyń Ducha) mocą mieszkającego w nas tegoż Ducha Świętego....
Cytuj:
Takich rzeczy się nie tłumaczy - dziś można je jedynie doświadczyć w sposób duchowy - jeśli tylko Duch Św. mieszka w nas.
Rozumiem...zatem ty teraz doświadczasz obecności zbawionych żyjących ograniczeni materią do konkretnego miejsca na ziemi o którym istnieniu twój rozum np nie ma nawet pojęcia iż są tam i w Chrystusie siedzącym po prawicy Ojca, tak czy nie ? ? ?
Ps...jeżeli twoja odpowiedź jest twierdząca, to ciekawi mnie co sprawia/powoduje, że przestajesz doświadczać ich obecności gdy przebywają już "tylko" w Chrystusie siedzącym po prawicy Ojca ..? ? ?
Cytuj:
Temu kto ustanowił prawo [Rzym.6.23]: Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć,(...)
Skoro więc ten kto ustanowi ww. prawo żądał krwi/śmierci ludzkiej jako zapłaty za grzech więc jeśli w tymże prawie śmierć oznacza wg ciebie śmierć duchową/wieczną(gdyż to co duchowe jest wieczne), to oddzielenie tego, którego NIEZMIENNY Bóg widział grzechem jest wieczne z wiadomych powodów...(patrz szatan)
No chyba, że karą za grzech jest śmierć w takim sensie, że duch życia będący we krwi nie jest oddzielony na zawsze od NIEZMIENNEGO Boga ale od swojego ciała czyli tego czym wyrażał swoje istnienie na ziemi, a "sam" wróca do Boga i dalej w Nim żyje/istnieje ale dzięki pełnemu "widzeniu" siebie na ziemi(utożsamianiu się z ciałem) sam skazuje się na wieczne potępienie albo poprzez oczyszczenie na zjednoczenie z Bogiem...
Cytuj:
Więź zerwana w kontekście grzechu i świętości Pana Boga.
Jak ci wiadomo zarówno grzech jak i świętość, to rzeczywistości duchowe/wieczne zatem coś/ktoś co będąc święte utraciło więź z Bogiem(źródłem świętości) przez własną decyzję stania się grzechem pozostaje wieczne tym czym się stało...(patrz szatan)
Cytuj:
Stracić duchową więź z Bogiem.
Gregorze...jeśli duch/osoba traci wieź ze źródłem życia/Bogiem z własnej woli, to dzieje się to na wieczność...(patrz szatan). Jeśli traci wieź z woli Boga, to też na wieczność, bo wola Boża jest tak jak i On niezmienna...
Masz przykład ducha ludzkiego...toż to, co się rodzi z wody i Ducha już nie jest tym co było(utraciło więź z Bogiem) ale nowym duchem/osobą(tak jak i po twojemu i ciało) dlatego jeżeli w wiszącym na krzyżu Synu Bożym i Człowieczym duch(to co duchowe w Nim) było niestworzone/wieczne(czyli inaczej jak u innych ludzi u których duch ludzki istnieje na ziemi i współistnieje w Bogu) to zerwanie więzi przez odwiecznego ducha(Ojca) z odwiecznym duchem(Syna) nie może być odwieczne tak jak i one... :|
Gregor napisał(a):
sahcim napisał(a):
Nie wiem jak ty to rozumiesz skoro uważasz, że w Synu nie współistnieje to co duchowe nie stworzone z tym co duchowe stworzone twierdząc, że duch/osoba Syna jest duchem niestworzonym/nieśmiertelnym...?
Nie rozumiem
Czego nie rozumiesz...? Toż piszesz, że o nowym narodzeniu Jezusa pisze Ap. Paweł [Dz.13.32-34], który widzi w Jezusa jako 100% Boga(duch odwieczny/niestworzony) i 100% człowieka(duch stworzony, współistniejący w boskim, nie stworzonym Duchu tam gdzie Duch/Bóg objawia swoją obecność), a ty sam uważasz/twierdzisz, że duch/osoba w Jezusie - Synu Bożymi i Człowieczym - jest niestworzony czyli nie ma w tym Duchu ludzkiego/stworzonego ducha, który aby narodzić się na nowo czyli być nowym duchem musiałby porzucić starego czyli tego który w Jezusie jest wg ciebie odwieczny/niestworzony, no bo jak duch będący grzechem może współistnieć z duchem będącym świetnym, jak grzech i świetność mogłyby współistnieć w nowonarodzonym Jezusie...? ? ?

Ps...nie spiesz się, przemyśl dobrze to co napisałem, bo i tak odezwę się dopiero po Świętach... :-D

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


So kwi 01, 2023 3:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18256
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
Barney napisał(a):
To, oczywiscie nieprawda - efekt prymitywnego postrzegania Nieba jako miejsca.
Wystarczy pamiętać, ze Niebo to czysta relacja z Bogiem, by zaprzeczyć podobnym mniemaniom.

Do powyższego opisu pasuje tylko stare powiedzenie - "niebo w gębie".
Chyba naczytałeś się jakichś książek new age, bo to co tu piszesz nie ma z Biblią nic wspólnego.
Tylko z prymitywnym rozumieniem Biblii, które prezentujesz
Cytuj:
Barney napisał(a):
To za mało powiedziane. Zbawienei mamy w Ciele CHrystusa, bo tylko ono jest zbawione. Właśnie dlatego osiągamy zbawienei rpe włączenie w Ciało Chrystusa.

Bzdura.
Zbawienie mamy w Osobie Jezusa Chrystusa, a nie w ciele.
Jezus jest Zbawicielem ludzi/Kościoła-ciała. [Ef.5.23].
Kolejna niebiblijna teza.
Bo, jak wiadomo (Gregorowi ;) ) jedno przeciwstawia się drugiemu :)
Tylko Gregor "zapomniał) że Kościół jest właśnie Jezusa Ciałem.


Cytuj:
Barney napisał(a):
To oczywiście absurd.

To oczywiście prawda: [II Kor.5.21]
Prawda. Że nie rozumiesz tego wersetu :)
Cytuj:
Barney napisał(a):
Jezus ZA NAS umarł, a nie "poniósł naszą karę śmierci". To obrzydliwy wymysł, obrażający Ojca.

To obraża tylko Twoją autorską teologię zbawienia.
Nie sądzę aby np. Izajasz obraził Pana Boga słowami, które Pan Bóg włożył w jego usta, a które przeczą temu co tu twierdzisz.
Polecam Ci lekturę [Iz.53]
Izajasz nie. Twoje mamienia na temat Izajasza obrażają Boga, przedstawiając Go jako prymitywnego, żądnego zemsty (na kimkolwiek, niekoniecznie na winowajcy) i to w sposób, którego zabrania Prawo, jakie sam dał.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N kwi 02, 2023 3:20 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
sahcim napisał(a):
No proszę...tym samym sam podważasz postawioną przez ciebie tezę: Bóg[JHWH] nie przypisuje sobie ludzkich imion, która, przyjmując za prawdę, że imię określa charakter osoby, cechy - to kim jest osoba, wg mnie jest prawdziwa o ile
przyjmuje się iż to Bóg jako pierwszy obrał dla siebie to określające Go imię nadając mu tym samym znaczenie imienia ponad wszelkie imię...

Nie podważam swojej tezy, gdyż odnosiłem ją do innych okoliczności - przed wcieleniem Syna.
sahcim napisał(a):
Nie ma takiego sporu, bo ani ja nie twierdzę, że
Osoba będąca twoim autorytetem nie nosi imienia, które określa Jego charakter, cechy - to kim On jest - ani ty temu nie zaprzeczasz...po prostu wymyśliłeś sobie taką wymówkę żeby nie zgodzić się ze mną, że spór od początku jest o to kto przypisał sobie to Imię czyli kto jako pierwszy obrał je dla Siebie - Bóg(Słowo Wcielone) czy człowiek...

I jak widać każdy z nas ma swoje zdanie w tej kwestii.
sahcim napisał(a):
Gdyby docierało - jak twierdzisz - to co pisze w Biblii, to nie pomijał byś milczeniem prawdy biblijnej, że to ta sama Osoba - Syn Człowieczy - zstąpił z nieba:
A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy. J 3:13
aby po wypełnieniu misji zbawczej wstąpić tam gdzie był pierwej:
Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwejJ 6:62
Ps...jak nie rozumiesz co znaczy określenie "Syn Człowieczy", to zapytaj kogoś mądrzejszego od siebie, a nie wymyślaj, że moja logika nie trzyma się Biblii...

Ja temu nie przeczę, zwłaszcza, że w ST pojawia się osoba Syna Człowieczego [Dn.7.13], ale nie jest mu przypisane ziemskie imię "Jezus".
To do mnie dociera i takie są fakty.
sahcim napisał(a):
A skąd wiesz/masz poznanie(zacytuj odpowiedni fragment), że istniejąca przed czasem wcielenia osoba Syna Człowieczego nie posługiwała się imieniem określającym jego Osobę(cechy, charakter, atrybuty) tam gdzie była pierwej(przed czasem wcielenia) skoro sam piszesz, że Bóg(Osoba) jest Zbawcą już przed stworzeniem świata...? Co wg twojego duchowego poznania określiło/spowodowało, że juz przed stworzeniem świata (czasu) jest Zbawcą ? ? ?

Pan Bóg był Zbawcą ze względu na swoją wolę ocalenia ludzi. Wykonał tą wolę Syn, który do czasu wcielenia był istotą duchową - Bogiem/Słowem - nie był człowiekiem. Nigdzie w ST w kontekście Syna Człowieczego nie ma powiązania z ziemskim imieniem. Nawet Salomon zadaje ciekawe pytanie w tym względzie [Przyp.30.4]:
4 Kto wstąpił na niebiosa i zstąpił? Kto zebrał wiatr w swoje dłonie? Kto owinął wody płaszczem? Kto stworzył wszystkie krańce ziemi? Jakie jest jego imię? I jakie jest imię jego syna? Czy wiesz?
Imię, choć istniało w zamyśle Pana Boga, to zostało przypisane Synowi dopiero gdy przyszedł na ziemię. Tak czytam Biblię.
sahcim napisał(a):
Czyli przykładając twoją analogię istnienia zbawionych w duchu do istnienia II Osoby Boga(będącej duchem)...co poza twoim rozumem ogranicza duchową w 100% istotę jaką jest II Osoba boska aby w pełni istnieć poza czasem(w niebie), a jednocześnie w postaci cielesnej przebywać na ziemi ? ? ?

Analogia jest błędna.
Syn Boży opuścił niebo i żył na ziemi - nie był jednocześnie tu i tam.
Po swoim wniebowstąpieniu zasiadł po prawicy Ojca i cieleśnie nie pojawia się już na ziemi - aż do czasu, tak mówi Biblia. Dziś jest obecny w ludziach zbawionych przez Ducha Św., który jest nazwany Duchem Chrystusowym.
sahcim napisał(a):
No proszę...skoro po twojemu, z wymienionych przez ciebie powodów, to właśnie imieniu Pan Bóg nadał znany nam autorytet, to czy po twojemu imię o autorytecie nadanym przez Boga ze względu na dokonania jednej osoby nie powinno należeć wyłącznie do tej osoby ze względu na ktorą otrzymało ów boski autorytet...?

Nie widzę problemu w tym, że na przestrzeni wieków ludzie nosili to imię, i że dziś je noszą. Tylko jedna Osoba nadaje autorytet temu imieniu i to jest ważne.
Czy fakt, że ktoś dziś nosi imię Adolf czyni go złym człowiekiem?
sahcim napisał(a):
To po twojemu ..po mojemu powodem jest Osoba, która Zbawcą jest zanim świat powstał...

Nie po mojemu tylko wg Biblii/nauczania Ap. Pawła.
Jak widzę przedkładasz nad to własne zdanie - ok.
sahcim napisał(a):
No wiesz...ja nie tak dokładnie czytam Biblię jak ty ale z mojego czytania wynika, że...

No ok, ale są też inne rzeczy, które mogły się wydarzyć dopiero po śmierci krzyżowej, po zmartwychwstaniu i po wniebowstąpieniu.
sahcim napisał(a):
Czyli co...zdecyduj się czy twoje zdanie:
"Materia jest ograniczeniem dla ducha"
a) dotyczy ducha/osoby JHWH i pełnia tegoż ducha/osoby przebywała wyłączenie w Jego ciele przed zmartwychstaniem(była przez nie ograniczana tak iż poza tym ciałem duch/osoba JHWH nie istniał/a) ?
b) nie dotyczy ducha/osoby JHWH przed zmartwychwstaniem i to dlatego nie widzisz pełni tegoż ducha/osoby JHWH w Jego ciele przed zmartwychwstaniem...

Nie wiem czego tu nie rozumiesz. Już samo przybranie ludzkiej natury było ograniczeniem dla Słowa. Ciało wyznacza granicę. Materia stawia ograniczenia. Spróbuj przejść przez ścianę, a się przekonasz.
Gdy Pan Jezus zmartwychwstał w duchowym ciele/nie materialnym z prochu ziemi te ograniczenia zniknęły.
sahcim napisał(a):
No to najpierw udowodnij Pismem, że JHWH(duch) się nie męczy(nie odpoczywa), a w drugiej kolejności dowiedź, że w ciele Jezusa nie przebywał cały duch II osoby JHWH, tzn pełnia Jego duchowej natury żeby było jasne czy zdanie materia/ciało ogranicza konkretnego ducha/osobę w całości(w pełni) czy nie...

A co masz wątpliwości, że JHWH się nie męczy? No chyba, że przykładasz ludzką miarę do tekstu, który mówi, że Pan Bóg odpoczął siódmego dnia po dziele stworzenia. :mrgreen:
A po co mam udowadniać jakaś Twoją dziwną tezę odnośnie Pana Jezusa i jego ducha?
Jezus się męczył jako człowiek - doświadczał tego ograniczenia materii. Tego nie muszę udowadniać - wystarczy poczytać ewangelie.
sahcim napisał(a):
No więc skoro nie wiemy/nie rozumiemy jak w sferze duchowej możliwe jest to, co widzimy w słowach Ap.Paweła, to może szukajmy właściwej ich interpretacji, a nie idźmy w dosłowność, bo jeżeli "stał się grzechem" zaczniemy rozumieć dosłownie, tzn tak iż Syn stając się grzechem był od tego momentu personifikacją grzechu(patrz Słowo stało się ciałem i od tego momentu ciało uosobiało/wyrażało Słowo), to pisząc iż Bóg nie przestając kochać Syna w tym czym się stał(grzech) nie mógł być jednocześnie w przeciwstawnych sobie relacjach wobec tegoż, tzn odrzucać i kochać...

To tylko w Twoim rozumieniu. Może tą kwestię został Panu Bogu. To jego osobista sprawa.
Ap. Paweł przedstawia fakt i popiera go tekstem z Prawa Mojżeszowego. Nie wszystko musimy rozumieć. Pewne rzeczy duchowe trzeba przyjąć przez wiarę.
Jeśli chcesz do wszystkiego czego nie rozumiesz szukać interpretacji, to możesz łatwo wylecieć na manowce wiary.
ŚJ wszystko starają się wyjaśnić rozumowo - nie idź tą drogą.
Z resztą to co stało się na Golgocie jest już sprawą zamkniętą raz na zawsze.
Ważne, żeby w to uwierzyć i przyjąć pełne usprawiedliwienie płynące z krzyża i dar zbawienia, nawet jeśli nie wszystko jest nam dane zrozumieć.
sahcim napisał(a):
J.w...
Gdyby każdy zapis biblijny, był dla ciebie faktem, to czytając "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem" przyjmował byś je dosłownie i karmił się Nim pomimo iż nie wiesz jak to jest możliwe w sferze duchowej...

A ty dosłownie przyjmujesz słowa Pana Jezusa: "Ja jestem krzewem winnym"? - i spożywasz korę z krzaka winnego?
Chyba też zapomniałeś, że w czasie pandemii Twoi duchowni oznajmili, że można przyjmować eucharystię (ciało, krew) na odległość w sposób niematerialny - duchowy.
I kto tu komu sahcim wciska kit odnośnie dosłownego rozumienia słów Pana Jezusa?
sahcim napisał(a):
Twoje "uważanie" oznacza stwarzanie innych ciał, nie mających nic wspólnego z tymi, które na ziemi są świątynią Ducha Świętego zatem "uważanie" to nie ma nic wspólnego ze zmartwychwstaniem czyli przywraceniem do życia naszych śmiertelnych ciała(świątyń Ducha) mocą mieszkającego w nas tegoż Ducha Świętego....

No cóż, tak czytam/rozumiem to co napisane w Biblii odnośnie ciał duchowych na podobieństwo ciała Pana Jezusa. Ty masz inaczej i nie mam z tym problemu.
sahcim napisał(a):
Rozumiem...zatem ty teraz doświadczasz obecności zbawionych żyjących ograniczeni materią do konkretnego miejsca na ziemi o którym istnieniu twój rozum np nie ma nawet pojęcia iż są tam i w Chrystusie siedzącym po prawicy Ojca, tak czy nie ? ? ?

A skąd ten dziwny pomysł? Ja o niczym takim nie pisałem.
Mogę doświadczać obecności zbawionych, z którymi mam kontakt fizyczny tu na ziemi i wtedy też jesteśmy wszyscy w duchowej sferze w Chrystusie.
A to, że wszyscy zbawieni są duchowo w Chrystusie to ewangeliczny fakt.
sahcim napisał(a):
Skoro więc ten kto ustanowi ww. prawo żądał krwi/śmierci ludzkiej jako zapłaty za grzech więc jeśli w tymże prawie śmierć oznacza wg ciebie śmierć duchową/wieczną(gdyż to co duchowe jest wieczne), to oddzielenie tego, którego NIEZMIENNY Bóg widział grzechem jest wieczne z wiadomych powodów...(patrz szatan)
No chyba, że karą za grzech jest śmierć w takim sensie, że duch życia będący we krwi nie jest oddzielony na zawsze od NIEZMIENNEGO Boga ale od swojego ciała czyli tego czym wyrażał swoje istnienie na ziemi, a "sam" wróca do Boga i dalej w Nim żyje/istnieje ale dzięki pełnemu "widzeniu" siebie na ziemi(utożsamianiu się z ciałem) sam skazuje się na wieczne potępienie albo poprzez oczyszczenie na zjednoczenie z Bogiem...

Skonfrontuj swoje dywagacje z tym co pisze Izajasz i nauczanie apostolskie w kwestii grzechu i konsekwencji. Ja nie mam tu nic więcej do dodania.
sahcim napisał(a):
Jak ci wiadomo zarówno grzech jak i świętość, to rzeczywistości duchowe/wieczne zatem coś/ktoś co będąc święte utraciło więź z Bogiem(źródłem świętości) przez własną decyzję stania się grzechem pozostaje wieczne tym czym się stało...

Nie są wieczne - inaczej nie bylibyśmy zbawieni.
Nie dotyczyło to też Syna - patrz [Iz.53]
sahcim napisał(a):
Gregorze...jeśli duch/osoba traci wieź ze źródłem życia/Bogiem z własnej woli, to dzieje się to na wieczność...(patrz szatan). Jeśli traci wieź z woli Boga, to też na wieczność, bo wola Boża jest tak jak i On niezmienna...Masz przykład ducha ludzkiego...toż to, co się rodzi z wody i Ducha już nie jest tym co było(utraciło więź z Bogiem) ale nowym duchem/osobą(tak jak i po twojemu i ciało) dlatego jeżeli w wiszącym na krzyżu Synu Bożym i Człowieczym duch(to co duchowe w Nim) było niestworzone/wieczne(czyli inaczej jak u innych ludzi u których duch ludzki istnieje na ziemi i współistnieje w Bogu) to zerwanie więzi przez odwiecznego ducha(Ojca) z odwiecznym duchem(Syna) nie może być odwieczne tak jak i one... :

Jak wyżej.
A czy nie grzeszysz z własnej woli?
Poza tym gdy my popełniamy grzech to również tracimy więź życia z Bogiem, ale w każdej chwili i miejscu możemy poprosić o usprawiedliwienie na podstawie dzieła krzyża, a krew Jezusa, która daje życie oczyszcza nas od każdego grzechu.
sahcim napisał(a):
Czego nie rozumiesz...? Toż piszesz, że o nowym narodzeniu Jezusa pisze Ap. Paweł [Dz.13.32-34], który widzi w Jezusa jako 100% Boga(duch odwieczny/niestworzony) i 100% człowieka(duch stworzony, współistniejący w boskim, nie stworzonym Duchu tam gdzie Duch/Bóg objawia swoją obecność), a ty sam uważasz/twierdzisz, że duch/osoba w Jezusie - Synu Bożymi i Człowieczym - jest niestworzony czyli nie ma w tym Duchu ludzkiego/stworzonego ducha, który aby narodzić się na nowo czyli być nowym duchem musiałby porzucić starego czyli tego który w Jezusie jest wg ciebie odwieczny/niestworzony, no bo jak duch będący grzechem może współistnieć z duchem będącym świetnym, jak grzech i świetność mogłyby współistnieć w nowonarodzonym Jezusie...? ? ?

Każdy duch, który traci społeczność z Bogiem (życiem) jest martwy. Pan Jezus również umarł duchowo na krzyżu(co sam stwierdził) i na nowo się narodził, co opisał Ap. Paweł.
Jak to możliwe? - ta kwestia jest przed nami zakryta.


Śr kwi 05, 2023 12:54 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Barney napisał(a):
Izajasz nie. Twoje mamienia na temat Izajasza obrażają Boga, przedstawiając Go jako prymitywnego, żądnego zemsty (na kimkolwiek, niekoniecznie na winowajcy) i to w sposób, którego zabrania Prawo, jakie sam dał.

Nie ja napisałem Izajaszowi rozdział 53, który jak widać obraża tylko i wyłącznie Twoją prywatną teologię - sola Barney.


Śr kwi 05, 2023 1:08 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 18256
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Gregor napisał(a):
Barney napisał(a):
Izajasz nie. Twoje mamienia na temat Izajasza obrażają Boga, przedstawiając Go jako prymitywnego, żądnego zemsty (na kimkolwiek, niekoniecznie na winowajcy) i to w sposób, którego zabrania Prawo, jakie sam dał.

Nie ja napisałem Izajaszowi rozdział 53, który jak widać obraża tylko i wyłącznie Twoją prywatną teologię - sola Barney.
Nie Ty napisałeś, ale Ty interpretujesz, kompletnie go nie rozumiejąc. Co dziwi u chrześcijanina, który powinien wiedzieć, że interpretacja, która sprowadza Boga do bezmyślnego i przeczącego sobie potwora jest błędna.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr kwi 05, 2023 12:43 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3967
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nasze zbawienie
Barney napisał(a):
Nie Ty napisałeś, ale Ty interpretujesz, kompletnie go nie rozumiejąc. Co dziwi u chrześcijanina, który powinien wiedzieć, że interpretacja, która sprowadza Boga do bezmyślnego i przeczącego sobie potwora jest błędna.

Rozdział 53 jest tak prosty w przekazie, że nie ma tu czego interpretować.
Co najwyżej można się z nim zgodzić lub nie. Jak widzę Ty wybrałeś opcję nr 2, bo ten tekst kłoci się z obrazem Pana Boga wykreowanym przez Twoją prywatną teologię. No, ale to już nie moje zmartwienie.

z chrześcijańskim pozdrowieniem


Śr kwi 05, 2023 10:53 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1815 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 117, 118, 119, 120, 121


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL