Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 05, 2022 3:01 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 219 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 15  Następna strona
 Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony) 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 251
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
@ zgubiłem u siebie wątek i dokładnie Ci nie powiem..

Co do katastrof zgoda, ale jednak wiesz katastrofy każdego moze spotkać
I dlatego tak mi łatwiej zrozumieć...a przemoc ok wiem.


So maja 21, 2022 7:48 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 6494
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
jedwab napisał(a):
Żal mi Ciebie. Ten cytat znam lepiej niż ktokolwiek. Mało jest osób, które jeśli chodzi o biblię może mnie Zagiąć. Chodzi jednak o to że biblia jest długo falową i długo terminową akcją, skierowaną przeciwko ludziom. Ma na celu zrobienia z wolnych istot, niewolników.


Uuuu... Kolega może jest satanistą? Argumenty takie jakieś...

No ale popatrzmy...
Cytuj:
Ktoś napisał Biblię jako długofalową akcję przeciwko ludziom by ich zniewolić...
Skoro Biblia jako całość liczy sobie parę tysięcy lat i ktoś celowo ją napisał by zniszczyć ludzkość, to oznacza że ten ktoś żyje parę tysięcy lat i realizuje swoje niecne plany.. Acha...
Ludzie żyją zwykle tak 60, 80, 100 niektórzy nieliczni 120 lat... No niezłe planowanie na tysiąclecia, co tam że w między czasie powstawały imperia które dawno padły, technologie się rozwinęły tak, że nie przypominają rozwiązań sprzed tysiącleci...
Zniewolenie oznacza służbę wbrew swojej woli komuś.. KOMU? Boga, nawet tego bardzo złego, zniewalającego nie ma (zgodnie z Twoją deklaracją), to więc PO CO, CZEMU ma służyć zniewolenie ludzi? Kto na tym korzysta?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


So maja 21, 2022 10:36 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 3225
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Gregor, całe szpitalne życie, że tak to określę myślałem w identyczny sposób jaki przedstawiłeś. Dokładnie tak samo.

Po ostatnim jednak razie coś we mnie pękło i dziękuję cierpieniu, dalszemu i ponownemu leżeniu w szpitalu. Mówiąc tak prosto: swoją działkę odpracpwałem :cfaniak:, dalsze szukanie cierpienia to po prostu cierpiętnictwo.

Zresztą wspominałem o tym też: żyjąc z chorą osobą, którą bardzo kocham i codziennie się nią zajmuję rezygnując z szeregu innych zajęć, które mógłbym bez problemu zrealizować też cierpię. Osamotnienie, monotonię, swoje kryzysy, zmęczenie, brak nadziei itd, bólu się nie szuka. Życie Ewangelią w szpitalu nie sprawi, że na konto pieniądze wpłyną, a bez nich jak mam zapewnić środki do życia sobie, mamie.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


So maja 21, 2022 11:03 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 251
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
. Życie Ewangelią w szpitalu nie sprawi, że na konto pieniądze wpłyną, a bez nich jak mam zapewnić środki do życia sobie, mamie.


Co do pieniedzy to pełna zgoda,ale dlatego jest też pomoc w postaci renty i w cale nie musisz rezeygnować z pracy.


So maja 21, 2022 11:43 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16303
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):

Po ostatnim jednak razie coś we mnie pękło i dziękuję cierpieniu, dalszemu i ponownemu leżeniu w szpitalu. Mówiąc tak prosto: swoją działkę odpracpwałem :cfaniak:, dalsze szukanie cierpienia to po prostu cierpiętnictwo.

W internecie znajdziesz testy na depresję. Zrób sobie (mają charakter orientacyjny), bo w najgorszym stanie to masz nerwy. Ich zły stan doprowadzi do pogorszenia każdą chorobę. Depresja może być chorobą towarzyszącą wielu przewlekłym schorzeniom a czasem ma charakter polekowy.
Zrób, wynik zachowaj dla siebie, ale nie odpowiadaj mi. Potrafisz?


So maja 21, 2022 12:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3436
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
Po ostatnim jednak razie coś we mnie pękło i dziękuję cierpieniu, dalszemu i ponownemu leżeniu w szpitalu. Mówiąc tak prosto: swoją działkę odpracpwałem , dalsze szukanie cierpienia to po prostu cierpiętnictwo.

Może w tym wszystkim nie chodzi o Ciebie tylko o innych?
Oczywiście trudno mi się postawić w Twojej sytuacji - choć swoje w życiu też przeszedłem.
Szukanie cierpienia nie ma sensu, ale ono jest twoją rzeczywistością i na to nie masz wpływu.
Ktoś kiedyś powiedział coś takiego:

Jeśli budzisz się rano to znaczy, że Bóg jeszcze z Tobą nie skończył.

To zaś oznacza, Jezus chce przejść z Tobą kolejny dzień w takim stanie w jakim jesteś.
Może nie ulży Ci w cierpieniu, ale jest przy Tobie, aby zbudować w Tobie coś cennego, co swoją wartością przewyższy złoto w ogniu oczyszczone.

mniszek_pospolity napisał(a):
Życie Ewangelią w szpitalu nie sprawi, że na konto pieniądze wpłyną, a bez nich jak mam zapewnić środki do życia sobie, mamie.

Życie Ewangelią daje nadzieję i moc do dalszego życia. Gdy dzielisz się z innymi Dobrą Nowiną, to Twój umysł zaczyna skupiać się na innych kwestiach i zaczynasz patrzeć na życie z innej perspektywy.

W kwestii materialnej również zaufaj Bogu, gdyż On ma swoje sposoby i źródła zaopatrzenia swoich dzieci - niejednokrotnie tego doświadczyłem.
Ostatecznie nie od parady Ap. Piotr odnośnie Jezusa napisał do chrześcijan [I Piotra 5.7]: Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie.


So maja 21, 2022 2:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 3225
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Ale inni to co niby mogą zyskać przez moje cierpienie w szpitalu?

Pewnie jest sporo możliwości odpowiedzi na to pytanie, a ja ich sobie udzielałem za każdym razem i z biegiem czasu dostrzegłem, że owoców dobrych mojego chorowania brak. Po prostu.

Jest taki film "Dzień świstaka", takie właśnie jest moje życie od listopada 2018 roku, i znużyło mnie na tyle mocno, wyczerpało z wszelkich chęci w ostatnim czasie ,że wszystko mi zobojętniało jeśli chodzi o mnie, czy będę zdrowy, czy nie, czy sobie padnę jak długi podczas pracy, co to za różnica, żadna dla mnie.

Jak ktoś potrafi cierpieć i leżeć w łóżku pół życia, to cudowny heroizm, do którego ja zdolny nie jestem. Jak słyszę pytanie cioci czy byłem po szpitalu u kontroli w przychodni chirurgicznej, to chciałbym... zniknąć, wyparować raz na zawsze, wylecieć na księżyc albo Marsa.

W szpitalu w oczekiwaniu na zabieg odmawiałem i obiadu i kolacji patrząc tęskno za oknem gdzie mam wolność. Wyrwać dren z brzucha, spakować torbę, pójść do Żabki po hot doga, żyć jak miliony ludzi w moim wieku, bez zmartwień, stresu, bólu, cierpienia.

I znowu inny film: Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową...nie ma znaczenia czy cierpimy czy nie, jak długo żyjemy, tylko ile dobra potrafiliśmy okazać drugiemu człowiekowi.

Można nie cierpieć I być dobrym chrześcijaninem i na odwrót, przez cierpienie oddalać się od Boga, złorzeczyć i mieć pretensje do całego świata.

Ja tego nie chcę, więc nie chcę też i cierpieć. Wystarczy mi. Skoro Pan Bóg naprawdę nie ma już na to moje życie innego pomysłu niż szpitalne łóżko, kolejne zabiegi, leki, kroplówki, zastrzyki na morfinie, to dziękuję serdecznie za znany mi scenariusz. Już się na mój "film" nie godzę, więc niech mnie zabiera gdzie tylko chce, włącznie z kostnicą, byle nie do szpitala. Wszystko lepsze od tego szpitalnego piekła beznadziei...

Pozdrawiam

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


So maja 21, 2022 4:12 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N gru 15, 2013 8:09 am
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
PeterW napisał(a):


Zniewolenie oznacza służbę wbrew swojej woli komuś.. KOMU? Boga, nawet tego bardzo złego, zniewalającego nie ma (zgodnie z Twoją deklaracją), to więc PO CO, CZEMU ma służyć zniewolenie ludzi? Kto na tym korzysta?


Po to by żywić się energią milionów istot. Są to byty demoniczne, potężne Egregory. I nie chodzi tylko o chrześcijaństwo ale o wszystkie religie. Nie istniały by te byty jeżeli ich nie zasilała by energia ludzi, bo swojej nie posiadają i nie mogliby zasilić siebie, tylko żerują na duszach mogących, dobrowolnie lub przez podstęp ją oddać.
Myśl i słowo człowieka ma ogromną moc i sprawczość, jeżeli miliony istot poprzez modlitwę do wybranego Egregora w jakiejś intencji przekieruje swoją energię, taki byt staje się przepotężny i wszystko mogący. Te istoty, karmią się strachem, cierpieniem i wszystkim co niosą niskie wibracje ludzi. W ten sposób, budują swoją potęgę i zdobywają władzę nad czystością dusz ludzkich. Oni nie znoszą wysokich wibracji jak radość, szczęście. Dlatego będą wpływać na życie wszystkich ludzi by były konflikty, choroby, rozpacz, beznadzieja w świecie.
Czy tak zwany bóg, stwarzając białych ludzi, czarnych,żółtych, czerwonych nie zdawał sobie sprawy że na tej bazie powstaną konflikty, nienawiść, odrzucenie, wojny wynikające z różnic rasowych? Bóg rząda od was cierpienia w imię wyższego dobra i zbawienia. Diabeł namawia was do grzechu byście potem cierpieli. Bóg i Diabeł grają do jednej bramki w wywoływaniu niskich wibracji ciała i duszy. Opowieść o złym i dobrym policjancie chyba wszyscy znają, obydwaj dążą do jednego celu.
Najlepsze jest to że bóg stworzył piekło a szefem piekła ustanowił szatana, swojego największego wroga. Czy nie zastanowiło was to że szatan wykonuje wolę bożą męcząc tam ludzi? Po za tym, czy szatan wykonywał by tam swoją pracę zleconą mu przez Boga skoro wie że na końcu sam się w nim znajdzie cierpiąc katusze?
Pomyśl o tym człowieku na spokojnie i co o tym sądzisz. Dlatego jest to system długo falowy i długo terminowy bo każde cierpienie człowieka jest cenne a ile przy tym zabawy.


So maja 21, 2022 4:14 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 251
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Barney napisał(a):
Piotr9000 napisał(a):
no dobra, ale jesli sytuacje się powtrzają z tym kolegą powiedzmy to albo się nie trafiło na środowisko albo nie wiem też ja mogłem popełnić błąd.
Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.


no tutaj cos mi się chyba pomieszało. Za bardzo nie wiem do czego się odnosiłem. Ale chodzi mi o to, ze jeśli się sytuacje powtarzają to wtedy moze sie zapalić lampka o co chodzi..


So maja 21, 2022 6:56 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17545
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wydaje się, że jesteśmy powołani do łączenia naszego cierpienia z cierpieniem Chrystusa:
„(…) to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a znosicie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami.
On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie. On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości - [krwią] Jego ran zostaliście uzdrowieni."
/1P 2,20b-24/

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So maja 21, 2022 8:38 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3436
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
Ale inni to co niby mogą zyskać przez moje cierpienie w szpitalu?

Przez Twoje cierpienie nic, ale przez Twoją postawę w tym cierpieniu jako chrześcijanina bardzo dużo.
To właśnie Ty zmagający się z własnym ciałem możesz być wiarygodnym w poselstwie Ewangelii. Ci ludzie w szpitalu też potrzebują zbawienia. Może niejeden z nich w poczuciu osamotnienia w chorobie zastanawia się gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

Chrześcijanie mają by światłością w miejscach ciemnych, a szpital do takich należy. Tak więc Twój stan fizyczny może okazać się błogosławieństwem dla innych dzięki temu, że masz możliwość opowiadania Ewangelii zbawienia.
A jak potoczą się takie rozmowy, to sam zobaczysz. Jedni będą otwarci, a inni nie jednak każdy z nich stanie przed wyborem.
Tak więc możesz być użytecznym dla Boga i ludzi, a to chyba ma jakąś wartość?


So maja 21, 2022 11:51 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3436
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Barney napisał(a):
Wydaje się, że jesteśmy powołani do łączenia naszego cierpienia z cierpieniem Chrystusa:(...) /1P 2,20b-24/

Owszem, jednak warto doprecyzować, że nie o cierpienie wynikające z defektów ciała tu chodzi.
Uważam, że przytoczony przez Ciebie fragment warto dopełnić następującym dla pełni obrazu i właściwego kontekstu [I Piotra.4.14-16]: 14.Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was. 15. A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. 16. Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej tym imieniem wielbi Boga.

Po prostu cierpienie wynikające z naszej przynależności do Jezusa Chrystusa jest wpisane w nasze życie. Żyjemy we wrogim świecie duchowym, który zawsze ma wrogie zamiary względem należących do Boga, a to przekłada się na realne wydarzenia w życiu chrześcijan.


N maja 22, 2022 12:11 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 251
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wszystko się zgadza ,Ale to jak ktos nie jest wierzący to nie cierpi ? nie musi hmm

Ponieważ patrząc na innych ludzi w cale tak nie cierpią to znaczy mam na myśli życie im przeszło bardzo szybko bez dodatkowej atrakcji. Nawet Ci którz są blisko Jezusa.

Albo zdrowie całe życie. Wiem ,ze to wszystko jest z boku patrzenie.


N maja 22, 2022 10:09 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17545
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Piotr9000 napisał(a):
Wszystko się zgadza ,Ale to jak ktos nie jest wierzący to nie cierpi ? nie musi hmm
I tu jest clou sprawy. Właśnie dlatego zadałem pytanie
Cytuj:
czy rzeczywiście KAŻDE cierpienie ma sens?

Perspektywa chrześcijańska nie polega na "życiu doczesnym łatwym i przyjemnym" z tego powodu, że jesteśmy chrześcijanami. Przeciwnie:
"Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.
Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.
Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując przybrania za synów - odkupienia naszego ciała."
/Rz 8:20-23/

Krzyż Chrystusa nie zdejmuje z nas doczesnych niedomagań, lecz nadaje im sens.
Święty Jan Paweł II, w liście apostolskim Salvifici doloris, tak przedstawiał to zagadnienie:
„W wyniku zbawczego czynu Chrystusa człowiek bytuje na ziemi z nadzieją życia i świętości wiecznej. A chociaż to przezwyciężenie grzechu i śmierci, jakiego dokonał Chrystus swym Krzyżem i Zmartwychwstaniem, nie usuwa cierpień doczesnych z życia ludzkiego, nie uwalnia od cierpienia całego historycznego wymiaru ludzkiego bytowania — to jednak i na cały ten wymiar i na każde cierpienie rzuca nowe światło, które jest światłem zbawienia. (...)
Można powiedzieć, że wraz z męką Chrystusa całe cierpienie ludzkie znalazło się w nowej sytuacji. (...) W Krzyżu Chrystusa nie tylko Odkupienie dokonało się przez cierpienie, ale samo cierpienie ludzkie zostało też odkupione. (...)
Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia.”


Nawiązując do Kol 1,24 papież dodaje:
„O ile człowiek staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa — w jakimkolwiek miejscu świata i czasie historii — na swój sposób dopełnia tego cierpienia, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata”

Święty papież uściśla to zagadnienie w wygłoszonym w 1999 roku przemówieniu do chorych w podczas wizyty w Meksyku:
„Chrystus (…) mówi: Pójdź za Mną! Pójdź! Weź udział swoim cierpieniem w tym zbawieniu świata, które dokonuje się przez moje cierpienie! Przez mój Krzyż». Dlatego gdy stajemy jako chrześcijanie w obliczu tajemnicy cierpienia, możemy powiedzieć zdecydowanie: «niech się dzieje wola Twoja, Boże» i powtórzyć za Jezusem: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty» (Mt 26, 39).”

W dalszej analizie zagadnienia pomoże nam Katechizm Kościoła, a dokładniej kanon 1505. Ciekawe, iż zaczyna się on także od zwycięstwa na krzyżu nad grzechem, będącym źródłem chorób i wszelkiego zła:
„1505 Wzruszony tylu cierpieniami, Chrystus nie tylko pozwala dotykać się chorym, lecz także bierze na siebie ich nędzę: "On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby" (Mt 8, 17)96. Nie uleczył wszystkich chorych. Jego uzdrowienia były znakami przyjścia Królestwa Bożego, zapowiadały uzdrowienie bardziej radykalne: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę. Na krzyżu Chrystus wziął na siebie cały ciężar zła i zgładził "grzech świata" (J 1, 29), którego skutkiem jest właśnie choroba.”
I gdy już nam się zdaje, że za chwilę padną wnioski podobne do „charyzmatycznych” tez o uwolnieniu nas wszystkich od doczesnych chorób, kanon niespodziewanie kończy się wnioskiem, idącym w zupełnie inną stronę:
„Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Chrystus nadał cierpieniu nowe znaczenie; teraz może ono upodabniać nas do Niego i jednoczyć nas z Jego zbawczą męką.”

Również w punkcie 1506 Katechizmu czytamy:
„Chrystus wzywa swoich uczniów, by szli za Nim, niosąc z kolei własny krzyż. Idąc za Nim, uzyskują oni nowe spojrzenie na chorobę i chorych.”
Jak widać, sens zbawienia w odniesieniu do choroby jest całkowicie inny, niż wydaje się „uzdrawiaczom wszystkich”; nie uwolnienie od cierpienia, tylko nadanie cierpieniu sensu zbawczego .

Zatem odpowiedź na pytanie jest negatywna: nie, nie każde cierpienie ma sens zbawczy: sens ma tylko cierpienie przyjęte jako współuczestnictwo w cierpieniu Chrystusa.

Piotr9000 napisał(a):
Ponieważ patrząc na innych ludzi w cale tak nie cierpią to znaczy mam na myśli życie im przeszło bardzo szybko bez dodatkowej atrakcji.
Zbłądzimy, jeśli naszą ocenę zdarzeń zamkniemy w czasie naszego doczesnego życia ("Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania."/1Kor 15:19/).
Wyobraź sobie człowieka, który jest zły. Źle robi innym ludziom, z Boga kpi itd. Będzie potępiony. Ale... każdy w życiu zrobił coś dobrego, nawet on.
Jeśli idzie na potępienie, jest uczciwe, aby wynagrodzić mu to, co zrobił dobre w czasie swojego życia. W piekle to będzie niemożliwe.
A co do nas... jak pisał Paweł w Liście do Rzymian "Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić."
Nie ma czego facetowi zazdrościć.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N maja 22, 2022 12:35 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3436
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Barney napisał(a):
Nawiązując do Kol 1,24 papież dodaje:
„O ile człowiek staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa — w jakimkolwiek miejscu świata i czasie historii — na swój sposób dopełnia tego cierpienia, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata”

- Po pierwsze JPII wykazał się niezrozumieniem [Kol.1.24] gdzie Ap. Paweł pisze o cierpieniu Kościoła (ciała/chrześcijan), a nie samego Jezusa, który siedzi w chwale po prawicy Ojca, a tam nie ma już cierpienia i do Golgoty nic już nie można dołożyć również ze strony Chrystusa.
Barney napisał(a):
Święty papież uściśla to zagadnienie w wygłoszonym w 1999 roku przemówieniu do chorych w podczas wizyty w Meksyku:
„Chrystus (…) mówi: Pójdź za Mną! Pójdź! Weź udział swoim cierpieniem w tym zbawieniu świata, które dokonuje się przez moje cierpienie!

- Po drugie żadne ludzkie cierpienie nie może nic dodać do cierpień Chrystusa z powodu ludzkich grzechów odnośnie dzieła odkupienia. Cierpienie Chrystusa to temat zamknięty, a wymiar tego cierpienia był w pełni wystarczający i jasno o tym mówi Ap. Piotr [I Piotra 3.18]: Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; (...)
Tylko Jeden Sprawiedliwy cierpiał za wszystkich niesprawiedliwych kiedy byli/byliśmy jeszcze grzesznikami.
Twierdzenie, że człowiek ze swoim cierpieniem może mieć tu jakiś współudział to piramidalna nieprawda i jeden ze szczytów lub raczej dno filozoficzno-humanistycznego chrześcijaństwa.
Przykro to stwierdzić , ale po przytoczonych wypowiedziach widać, że z ewangelicznego punktu widzenia, JPII (z całym szacunkiem) był w wielkim błędzie i niezrozumieniu, a na dokładkę wkładał w usta Jezusa nieprawdziwe słowa.


Pn maja 23, 2022 12:03 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 219 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 15  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL