Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz lip 07, 2022 2:58 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 219 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona
 Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony) 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3931
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wartość cierpienia, a sens cierpienia, to dwie różne sprawy. Gdy się szuka wartości, to sens nie ma znaczenia. Gdy się szuka szuka sensu, to wartość nie ma znaczenia. Jeśli się próbuje je połączyć, to same w sobie rodzą sprzeczność. Jedynie gdy się je połączy ( zjednoczy ), poprzez cierpienie Chrystusa. To nie są sprzeczne w sobie, są po prostu naśladowaniem Chrystusa. To naśladownictwo zmienia postać żeczy o cierpieniu.

Jak piszesz - Barney o misji Chrystusa, o przekazywaniu pokoleniom tego zjednoczenia, to masz rację. Że bierzemy udział w tej misji. Tyle że musi to być widoczne dla innych, przez nich zanotowane. Tak jak zanotowali cierpienie Chrystusa jego apostołowie. Cierpienie po cichu nie zauważone, już tą misją nie będzie.

A są nawet pieśni o cierpieniu. Przytoczę mój ulubiony fragment, ( cierp cichutko, chociaż ciernie ranią cię ). Tu misyjność akurat wygląda tak, nie obnoś się ze swym cierpieniem. Nie musi to być spostrzegane. Tak to się nasuwa, gdy się o tym pomyśli. Nie myśląc o czymkolwiek, a tylko naśladując. Stajemy się bezwiedni tego, w czym uczestniczymy. Coś za coś. Nie ma jednoznaczności. Czy jak kto woli, prostej lini zachowań wprost i to wszystko. Jest w tym jakichś warunek.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pt kwi 22, 2022 9:05 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 3231
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wizerunek św Jana Pawła II i św Ojca Pio towarzyszą mi w szpitalnym pokoju, na stoliczku w skromnej sali, która :) niegdyś była...zakonną celą , święci i mistycy potrafili cierpieniu nadać sens, a raczej Pan Bóg go im nadał... czytałem książki śp ks Kaczkowskiego, jego historię w miarę dobrze znamy, wypowiedzi o Leona Knabita czy kazania ks Kralki (może pomyliłem nazwisko) i cierpienia nikt nie chwali jako takiego, powiedzenie, że jak Pan Bóg kocha, to zsyła krzyżyki, tak jak heretycką pieśnią gdzie mamy Każde cierpienie ma sens nazwał wybitny teolog duchowości, z którym miałem zaszczyt mieć wykłady ks dr Gwiazda...cierpienie ma sens tylko wtedy kiedy do Boga prowadzi. Można cierpieć i przeklinać Boga.

Nie trafia do mnie puste pocieszenie będzie dobrze ani drugie zamartwianie i przestrzeganie, bo będzie źle. Nie, będzie tak jak tego chce Pan Jezus. Nic poza tym. Z cierpieniem można się oswoić, ofiarować je, można też zamknąć się w sobie i obrazić na Pana Boga i cały zły świat.

Mnie krew zalewa jak o cierpieniu morały prawią ludzie, którzy nigdy w szpitalu nie leżeli, z bólem, pod kroplówkami, na lekach, po których niedobrze, z nieprzespanymi nocami, niepewnością, czekaniem na zabiegi czy operację, z drenem wystającym z jamy brzusznej i ciągnącym się niemal do łydek workiem na sok trzustkowy, co najwyżej ich ząb bolał albo gardło a są takimi ekspertami w kwestiach cierpienia kiedy siedzą z ciastkiem i kawusią przed komputerem wymądrzając się

Mówi powoli, ten kogo nie boli... w tym przysłowiu jest prawda życiowa, syty głodnego nie zrozumie, nie wie co czuje, ile go to kosztuje, a zależy też od wieku, osoba starsza, tak jak leżący ze mną 80 letni Pan inaczej na to patrzy, inaczej dziecko, a inaczej ja mając 35 lat, ale w zasadzie przeżywamy jedno i to samo cierpienie, choć różne, w zależności od choroby i jej rozwoju, powikłań i komplikacji, to szpitalne łóżko kiedy za oknem Kościół a szpital był klasztorem przychodzi lżej, bez wiary pewnie chciałbym już ten etap zakończyć,
Jest nadzieja, jest ufność, że to wszystko ma sens, Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.

Czy nie chciałbym inaczej spędzać życia po 30 - stce inaczej niż leżąc wciąż po szpitalach i klinikach? Oczywiście, żebym chciał! Czy nie chciałbym cieszyć się życiem zamiast zastanawiać się kiedy zrobią mi zabieg, czy znowu mam czekać do 14 czwarty dzień z rzędu na czczo? Pewnie, żebym chciał. Wisi nade mną Pan Jezus na krzyżu, wszędzie już ciemno, boli brzuch a welfron przeszkadza w pisaniu posta na tel, czy takiego życia chciałem? Na pewno nie.

A wtedy widzę i słyszę "Bądź wola Twoja..." przyjmuję, a raczej staram się przyjąć, po ludzku to piekło, z Panem Jezusem raj, bez Niego wszystko traci sens i staje na głowie...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


So kwi 23, 2022 12:34 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3438
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
mniszek_pospolity napisał(a):
Nie trafia do mnie puste pocieszenie będzie dobrze ani drugie zamartwianie i przestrzeganie, bo będzie źle. Nie, będzie tak jak tego chce Pan Jezus. Nic poza tym. Z cierpieniem można się oswoić, ofiarować je, można też zamknąć się w sobie i obrazić na Pana Boga i cały zły świat.

Słuszne spostrzeżenie. W cierpieniu są dwie grupy ludzi:
1. jedna szuka u Pana Boga siły, aby to przejść
2. druga złorzeczy Bogu
Pewien chrześcijanin napisał taki poniższy tekst:

Prosiłem Boga, aby zabrał moją pychę, a On powiedział "Nie". Powiedział, że to nie Jego sprawa ją zabierać, to ja mam ją odrzucić.

Prosiłem Boga, by uzdrowił moje kalekie dziecko, a Bóg powiedział "Nie". Powiedział, że dziecka duch jest zdrowy, a ciało jest tymczasowe.

Prosiłem Boga o cierpliwość, a Bóg powiedział "Nie". Powiedział, że cierpliwość jest owocem cierpienia, jej się nie daje, ją się wypracowuje.

Prosiłem Boga, by dał mi szczęście, a Bóg rzekł "Nie". Powiedział, że daje błogosławieństwa, a szczęście zależy ode mnie samego.

Prosiłem Boga, by zaoszczędził mi bólu, a Bóg rzekł "Nie". Powiedział, "Cierpienia odciągają od ziemskich spraw, a przyciągają do mnie".

Spytałem Boga, czy mnie kocha? I Bóg powiedział "Tak". Wszak dał swego jedynego Syna, który umarł za mnie, a ja będę kiedyś w niebie, ponieważ wierzę w Niego.

Prosiłem Boga, by mi pomógł kochać innych, tak jak On kocha. I Bóg rzekł "Nareszcie zrozumiałeś".


Duchowy wzrost nigdy nie odbywa się w wygodzie i komforcie, ale tak jak złoto doskonałość chrześcijanina wypala się w doświadczeniach - innej drogi nie ma.
Sam Jezus przeszedł przez cierpienia w różnych aspektach np. [Hebr.5.8]:I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, - i osiągnął pełnię doskonałości.

Barney napisał(a):
Nie zapominajmy o Kol 1:24 "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół."

Nie widzę związku. Jego cierpienia wynikały z planu Jezusa.
Tak więc Paweł miał specyficzną postawę polegająca na tym, że wolał sam cierpieć, aby inni chrześcijanie tych cierpień nie ponosili.
Przedstawił to w swoim rozumieniu apostolstwa [I Kor.4.9-13]:9 Bo wydaje mi się, że Bóg nas, apostołów oznaczył jako najpośledniejszych, jakby na śmierć skazanych, gdyż staliśmy się widowiskiem dla świata i aniołów, i ludzi.10 Myśmy głupi dla Chrystusa, a wyście rozumni w Chrystusie; myśmy słabi, a wyście mocni; wy jesteście szanowani, a my w pogardzie.11 Aż do tej chwili cierpimy głód i pragnienie, i jesteśmy nadzy, i policzkowani, i tułamy się.12 I trudzimy się pracą własnych rąk; spotwarzają nas, my błogosławimy; prześladują nas, my znosimy,13 Złorzeczą nam, my się modlimy; staliśmy się jak śmiecie tego świata, jak omieciny u wszystkich aż dotąd.

Podobna postawę poświęcenia samego siebie miał Ap. Paweł w stosunku do Izraela [Rzym.9.3-4]: 3 Albowiem ja sam gotów byłem modlić się o to, by być odłączony od Chrystusa za braci moich, krewnych moich według ciała,4 Izraelitów, do których należy synostwo i chwała, i przymierza, i nadanie zakonu, i służba Boża, i obietnice,
Cierpienia Ap. Pawła to zupełnie odrębna kwestia.


So kwi 23, 2022 1:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17556
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Gregor napisał(a):
Barney napisał(a):
Nie zapominajmy o Kol 1:24 "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół."

Nie widzę związku. Jego cierpienia wynikały z planu Jezusa.(...)
Tak więc Paweł miał specyficzną postawę polegająca na tym, że wolał sam cierpieć, aby inni chrześcijanie tych cierpień nie ponosili.
Cierpienia Ap. Pawła to zupełnie odrębna kwestia.

Serio? ;) Tylko Paweł miał tę łaskę? To niby po co o niej pisał? Chwalił się? ;)
Nie. Pisał o wszystkich:
"Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale."/Rz 8,17/

Paweł jasno pisał, że dotyczy to zarówno Apostołów, jak i zwykłych wiernych:
"Ale gdy znosimy udręki - to dla pociechy i zbawienia waszego; a gdy pocieszani jesteśmy - to dla waszej pociechy, sprawiającej, że z wytrwałością znosicie te same cierpienia, których i my doznajemy. A nadzieja nasza co do was jest silna, bo wiemy, że jak cierpień jesteście współuczestnikami, tak i pociechy."/2Kor 1,6-7/

Dlatego też pisze do Filipian:
"Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć,"/Flp 1,29/

Dlaczego? Bo w ten sposób wierni łączą się z Chrystusem:
"Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami."/1Ptr 2,21/

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


So kwi 23, 2022 11:28 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz sty 28, 2021 12:49 am
Posty: 351
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Psalm 38
2 Nie karć mnie, Panie, w Twoim gniewie
i nie karz mnie w Twej zapalczywości!
3 Utkwiły bowiem we mnie Twoje strzały
i ręka Twoja zaciążyła nade mną.
4 Nie ma w mym ciele nic zdrowego na skutek Twego zagniewania,
nic nietkniętego w mych kościach na skutek mego grzechu.
5 Bo winy moje przerosły moją głowę,
gniotą mnie jak ciężkie brzemię.
6 Cuchną, ropieją me rany
na skutek mego szaleństwa.
7 Jestem zgnębiony, nad miarę pochylony,
przez cały dzień chodzę smutny.
8 Bo ogień trawi moje lędźwie
i w moim ciele nie ma nic zdrowego.
9 Jestem nad miarę wyczerpany i złamany;
skowyczę, bo jęczy moje serce.
10 Przed Tobą, Panie, wszelkie me pragnienie
i moje wzdychanie nie jest przed Tobą ukryte.
11 Serce się me we mnie trzepoce: moc mnie opuściła,
zawodzi nawet światło moich oczu.
(...)
18 Bo jestem bardzo bliski upadku
i ból mój jest zawsze przede mną.
19 Ja przecież wyznaję moją winę
i trwożę się moim grzechem.

Hebrajczyków 12
5 a zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów:
Synu mój, nie lekceważ karania Pana,
nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza.
6 Bo kogo miłuje Pan, tego karze,
chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.
7 Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?
8 Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi.
9 Zresztą, jeśliśmy cenili i szanowali ojców naszych według ciała, mimo że nas karcili, czyż nie bardziej winniśmy posłuszeństwo Ojcu dusz, a żyć będziemy?
10 Tamci karcili nas według swej woli na czas znikomych dni. Ten zaś czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości.
11 Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości.
12 Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana!
13 Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.


So kwi 23, 2022 11:57 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 16306
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
O nadziei w cierpieniu- ks. prof. J.Tischner


So kwi 23, 2022 12:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lip 28, 2015 7:34 pm
Posty: 3438
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Barney napisał(a):
Serio? Tylko Paweł miał tę łaskę? To niby po co o niej pisał? Chwalił się? Nie. Pisał o wszystkich:(...)

Fragment, który najpierw przytoczyłeś [Kol.1.24] mówi o osobistym cierpieniu Ap.Pawła, a nie o cierpieniu wszystkich.
To jego cierpienie wynikało z zamysłu Jezusa [Dz.9.16]: Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego..
To zupełnie odrębna kwestia od cierpień związanych z byciem chrześcijaninem dotycząca ludzi wierzących w Jezusa.
Chrześcijaństwo związane jest z cierpieniem, gdyż życie w prawdzie Ewangelii to życie pod prąd tego świata i bez kompromisów - a to kosztuje. To cena uczniostwa, doskonalenia, a czasem cierpienie to efekt naszej głupoty i popełnianych błędów/grzechów lub zwyczajnie skażonej biologii naszych ciał i przyrody.

Tak więc cierpienie Ap.Pawła zawierało w sobie trzy elementy: indywidualny, apostolski i ogólny/chrześcijański.


Wt kwi 26, 2022 12:40 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17556
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Nie.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt kwi 26, 2022 7:14 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 257
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Dlaczego blogłaswieństwiem jest cierpienie w katolicyzmie. Dlaczego tak wszyscy cierpieniem chca się zbawiac ??

No to wojna musi być dobra w tym momencie ??

Czy dobrze rozumiem ?
Eh czasem juz nie wiem czytam niektóre ksiazki religijne.

i z tego powodu , ze czytam ksiażki religijne, stąd dlatego dziwne moje myśli :).
Np ksiazka Jezus mowi do Ciebie

Czasami się zastanawia. Ok śmierć mozna zaakceptować,chorobe, ale wojny ???

To tutaj sobie pozwoliem napisać jakby co :).
Zeby juz nie zakłada nowego wątku.


Śr maja 18, 2022 8:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17556
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Proponuję przed podjęciem dyskusji przeczytajmy ten wątek. To niecałe dwie strony, a nie trzeba będzie niektórych rzeczy dublować.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr maja 18, 2022 10:57 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7902
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wrzucę swój grosik do tego tematu. Znam taką jedną osobę, która dużo w życiu wycierpiała i dalej cierpi. Te doświadczenia sprawiły, że opiera się wyłącznie na Bogu w wielu aspektach jej życia, być może, że we wszystkich. Gdy mam jakąś szczególnie ważną intencję do omdlenia, a sama nie czuję się zbyt pewnie, dzwonię do niej i proszę, by szepnęła szepnęła do Boga słówko w moim imieniu, i jakoś tak zawsze dzieje się, że intencja jest wysłuchana - często natychmiast. Nie wiem, czy to efekt cierpienia, czy zaufanie Bogu ze względu na cierpienie - pewnie ze względu na szczere zaufanie i prostą wiarę. Nie jest to osoba z jakąś szeroką wiedzą teologiczną, raczej wprost przeciwnie.


Cz maja 19, 2022 1:13 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 07, 2018 12:40 pm
Posty: 257
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
ok poczytam sobie ,ale ja tylko dopowiem jeszcze jesli sie nie powtórzą. W tych ksiązkach religijnych często mówi się nie porównuj się do innych ludzi.Albo np słabość to nie kara tylko dar. Czy to ma pomóc a moze dobić człowieka ??

Sory, ze tak piszę negatywnie ,ale większośc ludzi żyje normalnie...wiem, ze trochę patrzę na to z boku :).

Tylko dlaczego spadają na jednego człowieka doświadczeni..albo na kilku,a reszta to co.


Cz maja 19, 2022 7:28 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 17556
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
W Twojej wypowiedzi uderza mnie założenie, że te rzeczy (złe) które spotykają człowieka są niejako skutkiem poczynań Boga. Czy dobrze odczytuję?

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Cz maja 19, 2022 8:42 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 3231
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Św Jan Paweł II mówił, że chrześcijanin jest człowiekiem nadziei. Trzeba w cierpieniu mieć nadzieję, że ma ono sens, często głęboki i niedostrzegalny gołym okiem. To bardzo trudne. Osobiście mam go dosyć, bo chciałbym zobaczyć w najbliższym czasie coś innego niż szpitalne łóżko i kroplówkę. Modliłem się w duchu, żeby po wyjściu ze szpitala przepracować te dwa tygodnie, bo jak znowu coś będzie nie tak, to mi przynajmniej jakiś zasiłek szpitalny na konto przeleją. Udało się. Pierwszy tydzień w pracy "jechałem na ketanolu " wiedząc, że pójście do lekarza pozbawi mnie środków do życia a i z pracą się pożegnam, bo nikomu do fizycznej roboty taki zdechlak niepotrzebny , który 2 miesiące się obijał czyli leczył.

Niepewność jutra to też cierpienie, przede wszystkim psychiczne. Pogodzenie się z chorobą w wieku 31 lat potrafi zwalić z nóg. Kiedy za jakiś czas umiera ci ojciec a mama w tym samym czasie zaczyna ciężko chorować i jej stan jest poważny a ty sam leżysz w szpitalu wówczas pojawia się zwątpienie w jakikolwiek sens tego wszystkiego.

Po ostatnim zabiegu endoskopowym wstawienia protezy do przewodu Wirsunga 27 kwietnia była we mnie wielka nadzieja, potem bolało, ale zastrzyki i tramal pomogły, 29 kwietnia ze szpitala wyszedłem, do żadnej kontroli już nie poszedłem, bo 4 maja rzuciłem się w wir pracy i domowych obowiazkow przy chorej mamie. Uznałem, że dobrowolnie do chirurga już się nie zgłoszę. Nie jestem w stanie przechodzić tego samego po raz szósty, siódmy czy dziesiąty. Nie będę kurczowo trzymał się życia za wszelką cenę i sztucznie podtrzymywał chorej trzustki, która jest do niczego. Po takich zabiegach pacjenci wracają z mechanicznymi żółtaczkami i znowu trzeba zakładać dren, robić dziurę w boku brzucha, brać leki i jeździć na zmiany opatrunków i tak w kółko. Po prostu już dziękuję i nie przyjmuję takiego scenariusza na dalsze życie. Może mnie boleć, mogę się źle czuć, ale do szpitala po raz jedenasty zaciągnąć się nie dam. Póki mam ręce i nogi zdrowe, to będę pracował ile sił starczy. Taką podjąłem decyzję, bo w swojej głupocie łudziłem się, że po zabiegu wszystko będzie ok...No ale to była nadzieja, i trzeba nią żyć codziennie.

A to też się wiąże z cierpieniem a może i ulgą, bo limit cierpienia u mnie wyczerpany, po prostu. Przyjmowałem ile mogłem, ofiarowywałem je w przeróżnych intencjach, nie wypuszczałem z rąk różańca i czekałem na poprawę. Znam swój organizm doskonale i czuję, że znowu się nie udało, bo jak mówił dr studentom przy mnie: naruszona trzustka to choroba na całe życie... przewlekłe zapalenie jest na "zawsze", ale to zawsze mam nadzieję, że niebawem się skończy.

4 zabiegi, operacja i tak na przemian od niemal 4 lat. Już starczy. Gorączkę zbiję pyralginą, ból ketanolem, a żadne USG po raz 56 mnie nie interesuje . Co ma być to będzie, leżący w szpitalu nie jestem nikomu do niczego potrzebny, czy to w domu, czy pracy. Mistycy, święci, wielcy ludzie potrafili cierpieć i przyjmować to z pogodą ducha, radością, wewnętrznym spokojem. Ja nie jestem żadnym z nich i sensu w kolejnym leżeniu w szpitalu już nie widzę

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Cz maja 19, 2022 3:36 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 6494
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kiedy cierpienie ma sens? (przeniesiony)
Wydaje mi się, że to całkiem zdrowe podejście (nomen omen). Właśnie dźwigasz krzyż, pogodzony z tym że go masz i już. Nie zawsze jest sens z uporczywym leczeniem, jak nie widać żadnej poprawy. Masz to szczęście że mimo choroby możesz funkcjonować w miarę normalnie (to znaczy nie jesteś przykuty do łóżka). Jak sobie dajesz z tym radę (zakładając pewien rozsądek) to jest OK. Chyba jeszcze gorzej by było czuć się kompletnie niepotrzebnym nikomu - masz to szczęście że jesteś potrzebny i dobrze że ten fakt wykorzystujesz w swoim życiu.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz maja 19, 2022 6:09 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 219 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 15  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL